Ostatnio przeglądając tablicę na FB natknęłam się na coś bardzo miłego. Adminka eL z Nie śpimy ,bo słuchamy K-Pop'u udostępniła tego bloga, poleciła go innym. To bardzo miły gest i nie spodziewałyśmy się xD Myślałam że z krzesła spadnę z radości że komuś się podoba xD
Bardzo dziękujemy !
Scenariusz na zamówienie Hallyu <3

- Taka późna pora a ja musze akurat teraz wracać do domu przez las ! - krzyczałaś sama na siebie.
Pomimo tego że byłaś w samochodzie i jechałaś troszkę szybciej żeby nic cię nie "napadło" było to straszne doświadczenie. Droga którą zazwyczaj wracałaś była w remoncie więc musiałaś wybrać tą.
Jechałaś aż w oddali ujrzałaś auto na poboczu. Zwolniłaś nieco . Szybko z auta wysiadł jakiś mężczyzna i machał do ciebie ręką . Wyglądał jakbyś mogła mu życie uratować.
To było podejrzane ale zaryzykowałaś i zatrzymałaś się. Wysiadłaś z samochodu.
- Oh, tak jestem ci wdzięczny że się zatrzymałaś !- koleś podbiegł do ciebie i skinął głową.
- Zepsuł ci się samochód ? - spytałaś.
- T-tak, w środku lasu. Myślałem że umrę. Możesz mi pomóc?
- Oczywiście.
Okazało się że trzeba holować auto. Martwiłaś się co do tego bo samochód nieznajomego był większy. Nie zaszkodzi spróbować. Ze wszystkich sił swojego samochodu chciałaś go pociągnąć lecz zanim odjechał przynajmniej 1 metr haczyk urwał się. Nieznajomy zaczął się przepraszać.
- Wybacz, nie chciałem żeby tak wyszło, zapłacę za to - mówił.
- Nie szkodzi...Co teraz zrobimy ? Może podwieźć cie do miasta ? Jutro wrócisz po auto.
- To chyba dobry plan ale nie chce się narzucać.
- Niiee, chodź.
Uśmiechnął się tak że sama zaczęłaś się cieszyć tym że proponujesz mu pomoc. Był bardzo przystojny.
Wsiedliście do auta.
- Ah, nie przedstawiłem się - zaczął kiedy zapiął pasy - Nazywam się Suho.
- _______ .
- Pamiętaj że jestem twoim dłużnikiem.
- To tylko drobna przysługa.
Suho zaśmiał się .Jechaliście przez las w ciszy. Właściwie nie wiedziałaś co możesz mu powiedzieć. W końcu nastał ten moment kiedy oboje na raz znaleźliście temat do rozmowy i przeszkodziliście sobie w realizowaniu go. To była niezręczna chwila.
- Dobra więc ja zacznę - odparł Suho - Zapraszam cię w zamian na kolację do mnie.
- Kolację ?
- Randkę. Wyglądasz na świetną dziewczynę. Zgodzisz się?
- Chyba t-tak .
- To się cieszę.
Suho wysiadł w wybranym przez niego miejscu i dał ci swój numer telefonu oraz adres. Ty dałaś mu swoje namiary.
Następnego dnia wieczorem nastał moment w którym miałaś umówioną randkę. Cieszyłaś się jak nigdy,w końcu powiedział ci takie miłe słowa, sam zaprosił. To fajne uczucie spodobać się komuś takiemu.
- Proszę ,usiądź - Suho odsunął krzesło przy stoliku i zaprosił cię do niego.
Siadł na przeciwko ciebie i uśmiechnął się przyjaźnie. Zaczęliście jeść to co sam przygotował.
Potem rozmawialiście o sobie,o ty czym się zajmujecie. Okazało się że pracujesz w budynku obok miejsca pracy Suho.
- Odkryłem coś przed chwilą - powiedział w pewnej chwili Suho.
- Co to takiego ? - zaśmiałaś się.
- Bardzo mi się podobasz. Jestem wdzięczny swojemu samochodowi że się zepsuł. Jak nigdy.
To wywołało rumieńce na twoich policzkach. Mało się znacie ale i ty musiałaś przyznać przed sobą że Suho jest świetny mężczyzną.
Przysunął się z krzesłem do ciebie i zaczynał zbliżać coraz bardziej i bardziej...Bardziej. W końcu złączył wasze usta w ciepłym pocałunku i odsunął się.
- Teraz już mam pewność. Zakochałem się.
Po tych słowach przysunął się jeszcze bliżej obejmując cię w pasie całował namiętnie.
Suho wziął cię na ręce i przeniósł przez próg swojej sypialni. Delikatnie położył cię na łóżku i nachylił się nad tobą. Jego dotyk, oddech i czynności jakie wykonywał sprawiały że w pokoju stawało cię coraz cieplej. Cóż za seksowny mężczyzna...
Przez myśl ci nie przeszło że na pierwszej randce będziesz do tego zdolna ale co tu dużo mówić...To nie było wasze ostatnie spotkanie. Jak to mówią - żyliście długo i szczęśliwie.
Scenariusz na zamówienie Hee ^^ Mam nadzieję że się spodoba :)

Byłaś taka podekscytowana. Pierwszy dzień w pracy ,w magazynie CeCi. Taka okazja nie trafiała się tak po prostu. Ciężko pracowałaś aby ukończyć szkołę z najlepszymi wynikami i dostać pewną robotę w tej placówce.
Byłaś na stanowisku fotografa. Ciekawe zajęcie, z samego rana miałaś zdjęcia próbne razem z innymi nowymi pracownikami i fotografowaliście mało znane modelki. Podobno to było przygotowanie do popołudniowej sesji. Pierwsza tak ważna sesja...
Siedziałaś w barze na dole .W pewnej chwili coś uderzyło w drzwi wejściowe budynku a na zewnątrz dało się słyszeć głośny pisk i krzyk dziewczyn.
- O co chodzi ? - spytałaś się nowo poznanej przyjaciółki, Jaemin.
- Nie wiesz ? - zdziwiła się - Dzisiaj przyjeżdża EXO !
Prawie spadłaś z krzesła. Twój ulubiony zespół... Miałabyś ich tak po prostu poznać ?
- I oni będą t-tu mieć s-sesję ? - jąkałaś się.
- No przecież nasza grupa zajmuje się Exo-K a druga grupa Exo-M. W jakim ty świecie żyjesz...
- Teraz to już chyba w niebie...
Razem poszłyście na górę,zaraz za chłopakami z Exo. Dwunastu aniołów, właściwie na dzień dzisiejszy to wilków stało na sali fotograficznej i witali się z każdym.
Miałaś tą przyjemność poznać każdego ale nadal wydawało ci się że kogoś minęłaś. No racja ,Kai !
Starałaś się go znaleźć w tłumie jednak on i jego koledzy poszli się już przebrać.
Kiedy wyszli doznałaś szoku,podobnie jak reszta. Kai był ubrany w idealnie pasujący do niego płaszcz. Pod spodem miał niebieską koszulę i biały podkoszulek. Stylistki zrobiły mu świetną fryzurę.
Zaczęłaś robić zdjęcia. Twoje stanowisko było w kącie a ty pod swoje skrzydła dostałaś Kaia wraz z Sehunem. Twoje koleżanki zajmowały się pozostałymi chłopakami.
- Kai,możesz...Możesz trochę przesunąć się w stronę Sehuna ? - spytałaś niepewnie, nie odrywając wzroku od aparatu. Był zbyt seksowny żebyś patrzyła na niego z taką swobodą.
- Możesz dać mi swój numer po sesji ? - odpowiedział pytaniem.
Kai uśmiechnął się co idealnie uchwyciłaś na zdjęciu. Wyprostowałaś się i nieco zmieszana wręczyłaś mu różę, która musiała się pojawić na ich zdjęciach.
Nie mogłaś mu na to odpowiedzieć. Na dodatek wszyscy by zobaczyli jak twoje policzki są zaczerwienione.
Kiedy sesja 'z różą' dobiegła końca nadszedł czas na solową. Kai został pozbawiony płaszcza,koszuli i podkoszulka również. Zmienił spodnie i tak przyszedł na salę ukazując ABS. Musiałaś robić jemu zdjęcia stojąc nieco bliżej niego. Nawet totalnie z bliska.
- Jak się nazywasz ? - spytał Kai kiedy krążyłaś z aparatem przy jego twarzy.
Siedział na krześle i dobrze wyglądał. Dlaczego on ci to robił ,przez to nie mogłaś pracować jak trzeba.
- ________ - powiedziałaś - Wybacz,nie zapoznałam się z tobą wcześniej.
- Lepiej późno niż wcale...Mam nadzieję że pamiętasz o umówionej kolacji dzisiaj wieczorem.
- Jakiej kolacji? - zatrzymałaś się z aparatem i patrzyłaś na niego przez urządzenie.
- Zapraszam cię na kolację.
- M-mnie ? - zdziwiłaś się.
- Owszem,ciebie ______ .
Poczułaś jak Kai zabiera aparat sprzed waszych twarzy i przysuwa się do ciebie. Pocałował cię szybko w policzek i uśmiechnął się.
- Na dzisiaj koniec ! - krzyknął szef.
Jongin wstał i przeciągając się ruszył w stronę przebieralni a ty starałaś się dojść do siebie po tym co właśnie się stało.
- Praca w CeCi...Kolacja z Kaiem...Na prawdę jestem w niebie ?

- Jaejoong...Kiedy będziesz miał trochę czasu dla mnie ? - spytałaś zmartwiona .
Kolejny raz Jaejoong wpadł do kuchni w pośpiechu i jadł szybko śniadanie. Wiedziałaś że ma dużo do roboty ale nawet kiedy nie miał ważnych zajęć musiał wychodzić gdzieś z resztą JYJ. Nie umiałaś się złościć ale to cię martwiło.
- Nie mam pojęcia, mam dużo pracy - oznajmił - Do wieczora - pocałował cię w policzek i wybiegł z domu.
Było ci smutno. Chodziłaś ciągle po domu i od oglądania telewizji, sprzątania , przeglądania internetu, podlewania kwiatków robiło ci się coraz bardziej nudno. I tak codziennie.
Układając sobie życie z Jaejoongiem myślałaś ze będzie to inaczej wyglądało. Nie chodziło o pieniądze czy to że jest znany. Po prostu on był twoją bratnią duszą. Zakładałaś że będziesz często sama w domu ale nie aż tak. To męczące.
- Cześć Junsu...Jest tam może Jaejoong ? Nie odbiera...- powiedziałaś niepewnie do telefonu.
- On przed chwilą wyjechał ze studia ,mówił że ma coś ważnego.
- Coś ważnego...Rozumiem, dziękuje.
- Hej, słuchaj...Nie układa się wam ?
- Dlaczego?...Nie ,jest dobrze.
- Tak? Bo Jaejoong denerwuje się. Nie mam pojęcia co się z nim dzieje.
- Denerwuje ?W domu zawsze jest spokojny...Jeśli w ogóle w nim jest.
- Musisz mu wybaczyć to zabieganie. Trafiłaś na moment kiedy jest najbardziej zajęty.
- Chyba tak...No nic ,dziękuje Junsu. Do usłyszenia !
- Cześć !
Usiadłaś na parapecie i wzięłaś książkę którą zazwyczaj zabierał w podróże. Co najlepsze nigdy nie wiedziałaś co to za powieść.
Jak się okazało po pierwszej stronie która usiałaś przeczytać bo okładka była czarna, był to pamiętnik. Jak mogłaś to przeoczyć ?
- Nie mogę tego czytać...- skarciłaś się i odłożyłaś notes.
Czarna okładka długo nie musiała cię kusić o ponowne otworzenie jej. Zajrzałaś na ostatnią zapisaną stronę. Był ta przyczepiony zszywaczem rachunek z restauracji w której pierwszy raz byliście. Nie czytając treści patrzyłaś tylko i wyłącznie na 'pamiątki' przyczepione do kartek.
Kartka papieru z twoi numerem telefonu który mu dałaś i inne rzeczy. To poruszyło cię do tego stopnia że zaczęłaś się cieszyć że w ogóle możesz mówić do Jaejoonga po imieniu. Łzy szczęścia spłynęły powoli po twoi policzku. Odłożyłaś pamiętnik i poszłaś do łazienki .Kiedy się umyłaś od razu poszłaś spać, zanim jeszcze wrócił Jaejoong zasnęłaś. To było trochę zbyt wcześnie jak na ciebie.
- _______ , nie śpij ...
Coś lekko ciągnęło cię za koszulkę. Podniosłaś głowę i ujrzałaś uśmiechniętego Jaejoonga.
- Coś się stało ? - spytałaś.
- Niiee,nic - odparł i pogładził twoje włosy- Wstawaj ,coś przywiozłem.
- Co takiego ?
- Zobaczysz...
Jaejoong wyszedł z sypialni .Zmęczona ale jednocześnie zaciekawiona wstałaś i nałożyłaś szlafrok. Wyszłaś z pokoju i trafiłaś do kuchni gdzie było zapalone światło.
Jaejoong siedział na blacie i trzymał w ręku różę którą wąchał.
Wskazał na blat dając ci znak żebyś usiadła obok niego. Kiedy już znalazłaś się obok spojrzał ci prosto w oczy.
Tak lubiłaś kiedy ubierał się w czarne spodnie a w nie wkładał białą lekko prześwitująca koszulę.
Wręczył ci różę.
- Dziękuje ale,za co to ? - spytałaś przyglądając się kwiatkowi.
Jaejoong delikatnie dotknął twojej dłoni i przyciągnął ją do siebie . Drugą nałożył ci pierścionek na palec.
- Wybacz za okoliczności...Ale...Wyjdziesz za mnie?
To pytanie wywołało u ciebie tyle emocji. Najpierw nie mogłaś nic powiedzieć ,potem chciało ci się płakać aż na koniec wydusiłaś z siebie "TAK".
Jaejoong pocałował cię w czoło. Potem niżej,w usta. Mocno cię objął i przytulił .
- Przepraszam że nie miałem czasu...Zwolniłem się dzisiaj jak najwcześniej się dało żeby zrobić to przed północą...
- Dlaczego ? - popatrzyłaś na niego, uśmiechnął się.
- Bo dokładnie tego dnia,dwa lata temu poznaliśmy się.
- Jak to dwa lata ?
- Nie wierzysz mi ?
Zdziwiłaś się, w końcu znaliście się 5 miesięcy. Jaki cudem to było dwa lata temu ?
- Byłaś może kiedyś na koncercie ?
- Tak,oczywiście. W pierwszym rzędzie...Właśnie jakieś dwa lata temu ale...Nie mogłam cię poznać.
- Ja cię widziałem . Widziałem z samochodu jak stałaś na przystanku...Miałem pewność że to ty, nawet pamiętam co miałaś na sobie...
- Na prawdę ? - usiadłaś prostu całkowicie zszokowana.
- Tak, miałaś na ręku apaszkę.
- T-tak...Zgubiłam ją.
- A ja ją znalazłem.
- Jak to ?
Jaejoong wstał i poszedł do sypialni a ty za nim. Sięgnął do szafy i wyjął stamtąd jakieś pudełeczko. Otworzył je a w nim miał różne pamiątki, tak jak w pamiętniku. Wyjął apaszkę którą rzeczywiście zgubiłaś dwa lata temu.
- Jaejoong...- nie mogłaś wydusić z siebie słowa- Jak ty...
- To jest dowód na to że znam cię od 2 lat wiesz ?Tyle mi wystarczyło żeby jakoś cię znaleźć.
Sama się do niego przytuliłaś. Był taki wspaniały a ty miałaś mu za złe że nie poświęca ci czasu. Ile musiał poświęcić żeby cię znaleźć ?
- Jestem twoim Hero, ______ .
Może macie jakieś zamówienia ? ^^
~Ciasteczko

To był najważniejszy moment w twoim życiu. Ubrana w białą ,przepiękną suknię zmierzałaś w stronę ołtarza. Piękna ceremonia,łzy szczęścia, uśmiech pana młodego. Wszyscy twoi przyjaciele i rodzina byli na tym obecni. Rozglądałaś się dookoła kiedy odchodziłaś pod rękę ze swoim mężem, Minjunem.
Wyszliście przed kościół. Wszyscy stali na około i rzucali płatkami kwiatów. Idąc czułaś się wspaniale. W pewnej chwili wszystko obróciło się o 180 stopni. Spojrzałaś w stronę swojego najlepszego przyjaciela. Zaprosiłaś go, lecz nie myślałaś ze przyjdzie...Wczoraj pokłóciliście się przez telefon.
Zico stał i patrzył ci prosto w oczy. Jego mina była spokojna. Byłaś zdziwiona. Cieszyłaś się że w tak szczęśliwym dniu towarzyszył ci.
- Szczęście młodej parze !-krzyknął jeden z gości.
Zico uśmiechnął się z kpiną. Dlaczego tak się zachowywał ? Rzucił płatki w twoją stronę .
- Szczęścia ! - powiedział z udawany uśmiechem.
Minjun odwrócił twoją uwagę od Zico i z uśmiechem prowadził dalej. Obejrzałaś się za siebie jeszcze raz.
Zico pomachał ci z uśmieszkiem . Odwrócił głowę i przejechał dłonią po twarzy chowając się między ludźmi.
Wszyscy udali się na salę gdzie mieli świętować. Parę uroczystości, inne obowiązki i byłaś wolna. Wyszłaś na dach budynku odetchnąć. Ta cała sytuacja z Zico dobiła cię. Zamiast się cieszyć zamartwiałaś się. Za co tak się odgrywał ?
Stanęłaś przy barierce i zamknęłaś oczy odchylając głowę w tył. To musiał być tylko sen.
- ______ - usłyszałaś dobrze znany ci głos - Jesteś zadowolona ?
Zico podszedł do ciebie i stanął obok. Włożył ręce w kieszenie i patrzył przed siebie.
- Dlaczego się tak zachowujesz ? - spytałaś niepewnie patrząc na niego.
- I ty się mnie pytasz dlaczego ?
- Chce wiedzieć a nie wiem ! Co w tym dziwnego ?
- Na prawdę _____ . Nienawidzę cię.
- Zico ,o czym ty mówisz ? - poczułaś że zaraz się rozpłaczesz.
Jednak nie minęła chwila a odwrócił się w twoja stronę. Widziałaś jak jego oczy napływają łzami a on jest bardzo zdenerwowany.
- Zawsze byłem przy tobie żeby spędzić z tobą resztę życia a ty wybierasz kogoś takiego ! - krzyknął i coraz bardziej zalewał się łzami - Chciałem ci towarzyszyć ale idziesz inną drogą...Nie moją ! Kochałem cię !
To co usłyszałaś całkowicie zawróciło ci w głowie. Nie wiedziałaś już co myśleć. Dlaczego Zico nigdy wcześniej nic ci nie powiedział ? Dlaczego teraz po czasie jest taki zazdrosny ?
- Dlaczego mi nie mówiłeś ? - spytałaś trzęsącym się głosem.
- A co zmieniłabyś zdanie ?! - krzyknął .
- Zico !
- Chciałem...! Chciałem ci to powiedzieć ! Wiesz kiedy...? Pamiętasz kiedy zaprosiłem cię do kawiarni wieczorem? Siedzieliśmy razem ale twój telefon zadzwonił...Potem już nie wiedziałem cię bez tego cholernego pierścionka od Minjuna ! Nawet nie wiesz jak to boli !
Łzy same poleciały ci w oczu. Nie wiedziałaś jak masz się zachować i co mu powiedzieć.
Zico wytarł twarz i odetchnął. Wyjął z kieszeni ciemne okulary i nałożył je.
- Wybacz że psuje ci to święto. Ale ty zrobiłaś mi nieświadomie większą przykrość...A może świadomie ? Nie wiem...Nie wiem ale już nigdy nie zobaczysz mnie na swojej drodze...
Uśmiechnął się lekko i ruszył ku drzwi. Tak wyglądało wasze pożegnanie ? Twoje serce zabolało cię i poczułaś się winna. Może rzeczywiście nie zauważyłaś tego co czuje?
Więc dlaczego Zico...Dlaczego?
Pomyślałam o napisaniu innego rodzaju scenariusza. Ciągle wydawało mi się że pisze same słodkie ale czasem nie musi taki być xD I imię MinJun jest takie przypadkowe, po prostu było potrzebne ^^
~ Ciasteczko

Wieczór, było ciepło i przyjemnie. Postanowiłaś wyjść na taras. Wtedy usłyszałaś dzwonek do drzwi. Otworzyłaś je lecz nikogo tam nie było. Na wycieraczce leżała niebieska koperta. Weszłaś do domu i postanowiłaś ją przeczytać.
Otworzyłaś niepewnie kopertę i rozprostowałaś wcześniej zgiętą w pół białą kartkę papieru.
"Podążaj za śladami aby znaleźć szczęście..."
Zdziwiłaś się. Wyszłaś przed dom. Nie wyglądało ci to na kawał więc postanowiłaś zobaczyć o co w tym chodzi chociaż bałaś się jednak.
Na chodniku przed twoim domem były naklejone strzałki . To było zaskakujące. Ktoś musiał się nieźle namęczyć więc to nie mógł być żart.
Skręciłaś w lewo i szłaś za strzałkami. Nim się spostrzegłaś skręciły one w uliczkę obok a potem w park. Było całkiem ciemno na dworze lecz w parku świeciły się lampy. To było takie tajemnicze...Kto niby może zrobić ci taką przyjemność ?
Kiedy ostatnia strzałka zakończyła się krzyżykiem zaczęłaś się zastanawiać czy to aby nie jakaś zasadzka. Wtedy z cienia wyszła znana ci postać. Wydawało ci się że to on...
Im był bliżej tym bardziej się cieszyłaś. Luhan. To on zrobił ci taką przyjemność, tylko co za tym stało ?
Wystawił rękę do przodu w której trzymał mały bukiet kwiatków. Wręczył ci je w uśmiechem.
- Luhan, o co tu chodzi ? - spytałaś.
- Nie pytaj o nic...Po prostu chciałem żebyś tu przyszła...
Głos Luhana brzmiał czule i przyjemnie. Zrobiło ci się cieplej a policzki były już chyba maksymalnie rozgrzane. Powąchałaś bukiet kwiatków i uśmiechnęłaś się. Luhan podszedł bliżej i położył ci ręce na ramionach.
Patrzyłaś na niego zaskoczona. On zabrał włosy z twojego czoła i zbliżył się całując cię w nie. Przymknęłaś powieki zawstydzona.
- Chciałem ci powiedzieć że cię kocham...
Serce bilo ci mocniej i mocniej. Czy to było bezpieczne dla ciebie ? Chyba za bardzo odwzajemniałaś uczucie które Luhan w tym momencie ci wyznał.
- Na prawdę ? - spytałaś cicho - Oppa...
- Ciiii... - przyłożył ci dwa palce do ust i powtórzył wcześniejsze słowa- Nie pytaj o nic...
Delikatnie złożył pocałunek na twoich wargach i objął cię. Z każdą sekundą czułaś że trzyma cię jeszcze mocniej. Bukiet kwiatów spadł na ziemię a ty położyłaś ręce na jego ramionach.
Po tak długim czasie nieodwzajemnionego uczucia do Luhana on sam wyznał ci to samo co czułaś. Takie chwile są zbyt cenne aby je przerwać...Mogłabyś resztę życia spędzić w ramionach Luhana.
- To była odpowiedź na wszystkie twoje pytania - wyszeptał - Chcę wiedzieć jaka jest twoja...
Uśmiechnęłaś się lekko i pocałowałaś go w policzek. Luhan zaśmiał się i bardzo mocno przytulił się do ciebie. Ta chwila nie mogła się skończyć...
Jednak to wszystko to fikcja. Otworzyłaś oczy i zszokowana rozejrzałaś się po pomieszczeniu. Prawda, jak mogłaś myśleć o tym że Luhan ,twoja największa miłość, zrobi to na prawdę ? Może i jest w stanie to zrobić...Ale na pewno nie dla ciebie, tak ci się wydawało.
Wstałaś przygnębiona w łóżka. Chciało ci się płakać. Zbiegłaś na dół. Zasnęłaś w dzień ucząc się do szkoły a teraz na wieczór zbudziłaś się. Pół dnia zmarnowane.
Ding. Ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłaś do nich wycierając twarz i otworzyłaś je lekko.
Pustka. Tylko ciemność. Jedyne co cię zaciekawiło to niebieska koperta leżąca na wycieraczce...
~ Ciasteczko

W ostatnich chwilach twojego życia było ciężko. Musiałaś ciągle siedzieć przy książkach żeby zadowolić rodzinę ocenami, na dodatek nie szło ci to najlepiej. Rodzice powtarzali że zbyt dużo zadajesz się z NIM. Twój przyjaciel którego znałaś już rok nie miał nic wspólnego z twoimi ocenami. Był jedyną osobą z jaką się zadawałaś, nie zmieniłabyś go na nikogo innego.
- Nigdzie dzisiaj nie wyjdziesz, masz jutro sprawdzian - mówił ojciec.
Westchnęłaś i pobiegłaś do swojego pokoju. Zamknęłaś się w nim i usiadłaś zdenerwowana przy biurku. Złapałaś za książkę i rzuciłaś nią w kąt pokoju. Podeszłaś do okna. Usłyszałaś dźwięk twojego telefonu, ktoś dzwonił.
- Halo ? - odebrałaś.
- _____ ? Możesz wyjść ?
Był to głos Lay'a, twojego przyjaciela. Uśmiechnęłaś się mimowolnie.
- Nie bardzo...Jestem uziemiona.
- Więc ja przyjdę do ciebie.
- To się nie uda, nikt cie nie wpuści.
- Możesz otworzyć okno ?
- Po co?
- Kończą mi się pieniądze na koncie - zaśmiał się.
Otworzyłaś okno i ujrzałaś jego stojącego z telefonem. Schował go do kieszeni i pomachał ci. Dobrze że okno nie było wysoko.
- Mówiłem że przyjdę - oznajmił.
- Lay...Usłyszą cię moi rodzice i będą kłopoty - zmartwiłaś się ,jednak w głębi uważałaś że to milo z jego strony.
- Nie przejmuj się, będę cicho.
Zdziwiłaś się kiedy podskoczył i złapał się parapetu. Podciągnął się do góry i już się znalazł w twoim pokoju. Siedział na parapecie ze spuszczonymi nogami w dół.
- Może masz ochotę gdzieś jednak wyjść ?- spytał szeptem.
- Zwariowałeś - podsumowałaś ze śmiechem - Na prawdę zwariowałeś.
- Masz zamiar ciągle się uczyć ? Nie poświęcasz mi czasu.
- Chciałabym...
- Więc zrób to co chcesz. Chodź.
Stanął na parapecie i jednym ruchem wyskoczył na zewnątrz. Bałaś się że coś sobie zrobi. Dałaś się namówić na wyjście z domu. Lay złapał cię na ręce kiedy chciałaś wyjść przez okno. To było na prawdę szalone.
Szybko ruszyliście w stronę chodnika chowając się za żywopłotem.
- Jeśli ktoś się o tym dowie to nie żyjesz - zagroziłaś mu żartem.
- Już się o to nie martw.
Poszliście do centrum . Tam zawsze coś się działo o tej porze. Tym razem odbywały się tu pokazy taneczne. Uliczni tancerze prezentowali swoje umiejętności do znanych piosenek.
- Musisz tam iść ! - zawołałaś szarpiąc Lay'a za rękaw bluzy - Tak dobrze tańczysz !
- N-nieeee, nie zrobię tego - wykręcał się.
- Proszę, idź tam...
Zauważyłaś że jest coraz bardziej zawstydzony. Ale twoja prośba została spełniona. Przyłączyłaś się do stojących na około widzów a Lay wszedł na środek i zaczynał tańczyć zadziwiając wszystkich. Po krótkiej chwili nawet tancerze zrobili mu miejsce.
W pewnym momencie podszedł do ciebie i pociągnął za rękę na środek.
- Co robisz ? - spytałaś lecz nie odpowiedział tylko sprawnie zaczynał zmuszać cię do tańca.
Nie tańczyłaś najlepiej ale z Lay'em po prostu o tym zapomniałaś. Nie był to zwyczajny taniec. Był zbyt szybko żebyś wiedziała co się dzieje i zbyt przyjemny żeby go przerwać.
Na koniec piosenki obrócił cię szybko i odchylił do tyłu opierając na swojej nodze. Wasze twarze były tak blisko że kiedy lekko podniosłaś głowę zauważyłaś jego piękne oczy. Patrzył tak poważnie jak nigdy.
Szybko zbliżył się jeszcze bardziej i pocałował cię. Byłaś w jeszcze większym szoku. Poddałaś się temu pocałunkowi. Lay odsunął się i postawił cię do pionu. Skłonił się i wziął cię za rękę. Opuściliście zbiegowisko.
Odwrócił się do ciebie i złapał delikatnie za drugą dłoń. Uśmiechał się.
- Lay...- chciałaś się dowiedzieć o co w tym chodzi lecz więcej nie mogłaś powiedzieć.
- Ktoś musi zrobić pierwszy krok...
Podszedł jeszcze bliżej ciebie i ponownie złączył wasze usta. Objął cię w pasie . Poczułaś że serce zabiło ci mocniej. Jeden taniec zmienił twoje życie.

~Ciasteczko