wtorek, 11 czerwca 2013

Podziękowanie ^^

Ostatnio przeglądając tablicę na FB natknęłam się na coś bardzo miłego. Adminka eL z Nie śpimy ,bo słuchamy K-Pop'u udostępniła tego bloga, poleciła go innym. To bardzo miły gest i nie spodziewałyśmy się xD Myślałam że z krzesła spadnę z radości że komuś się podoba xD

Bardzo dziękujemy !

Suho ~ Długo i szczęśliwie.

 Scenariusz na zamówienie Hallyu <3 




- Taka późna pora a ja musze akurat teraz wracać do domu przez las ! - krzyczałaś sama na siebie.
Pomimo tego że byłaś w samochodzie i jechałaś troszkę szybciej żeby nic cię nie "napadło" było to straszne doświadczenie. Droga którą zazwyczaj wracałaś była w remoncie więc musiałaś wybrać tą.
Jechałaś aż w oddali ujrzałaś auto na poboczu. Zwolniłaś nieco . Szybko z auta wysiadł jakiś mężczyzna i machał do ciebie ręką . Wyglądał jakbyś mogła mu życie uratować.
 To było podejrzane ale zaryzykowałaś i zatrzymałaś się. Wysiadłaś z samochodu.
- Oh, tak jestem ci wdzięczny że się zatrzymałaś !- koleś podbiegł do ciebie i skinął głową.
- Zepsuł ci się samochód ? - spytałaś.
- T-tak, w środku lasu. Myślałem że umrę. Możesz mi pomóc?
- Oczywiście.
Okazało się że trzeba holować auto. Martwiłaś się co do tego bo samochód nieznajomego był większy. Nie zaszkodzi spróbować. Ze wszystkich sił swojego samochodu chciałaś go pociągnąć lecz zanim odjechał przynajmniej 1 metr haczyk urwał się. Nieznajomy zaczął się przepraszać.
- Wybacz, nie chciałem żeby tak wyszło, zapłacę za to - mówił.
- Nie szkodzi...Co teraz zrobimy ? Może podwieźć cie do miasta ? Jutro wrócisz po auto.
- To chyba dobry plan ale nie chce się narzucać.
- Niiee, chodź.
Uśmiechnął się tak że sama zaczęłaś się cieszyć tym że proponujesz mu pomoc. Był bardzo przystojny.
Wsiedliście do auta.
- Ah, nie przedstawiłem się - zaczął kiedy zapiął pasy - Nazywam się Suho.
- _______ .
- Pamiętaj że jestem twoim dłużnikiem.
- To tylko drobna przysługa.
Suho zaśmiał się .Jechaliście przez las w ciszy. Właściwie nie wiedziałaś co możesz mu powiedzieć. W końcu nastał ten moment kiedy oboje na raz znaleźliście temat do rozmowy i przeszkodziliście sobie w realizowaniu go. To była niezręczna chwila.
- Dobra więc ja zacznę - odparł Suho - Zapraszam cię w zamian na kolację do mnie.
- Kolację ?
- Randkę. Wyglądasz na świetną dziewczynę. Zgodzisz się?
- Chyba t-tak .
- To się cieszę.
Suho wysiadł w wybranym przez niego miejscu i dał ci swój numer telefonu oraz adres. Ty dałaś mu swoje namiary.

 Następnego dnia wieczorem nastał moment w którym miałaś umówioną randkę. Cieszyłaś się jak nigdy,w końcu powiedział ci takie miłe słowa, sam zaprosił. To fajne uczucie spodobać się komuś takiemu.

- Proszę ,usiądź - Suho odsunął krzesło przy stoliku i zaprosił cię do niego.
Siadł na przeciwko ciebie i uśmiechnął się przyjaźnie. Zaczęliście jeść to co sam przygotował.
Potem rozmawialiście o sobie,o ty czym się zajmujecie. Okazało się że pracujesz w budynku obok miejsca pracy Suho.
- Odkryłem coś przed chwilą - powiedział w pewnej chwili Suho.
- Co to takiego ? - zaśmiałaś się.
- Bardzo mi się podobasz. Jestem wdzięczny swojemu samochodowi że się zepsuł. Jak nigdy.
To wywołało rumieńce na twoich policzkach. Mało się znacie ale i ty musiałaś przyznać przed sobą że Suho jest świetny mężczyzną.
Przysunął się z krzesłem do ciebie i zaczynał zbliżać coraz bardziej i bardziej...Bardziej. W końcu złączył wasze usta w ciepłym pocałunku i odsunął się.
- Teraz już mam pewność. Zakochałem się.
Po tych słowach przysunął się jeszcze bliżej obejmując cię w pasie całował namiętnie. 

Suho wziął cię na ręce i przeniósł przez próg swojej sypialni. Delikatnie położył cię na łóżku i nachylił się nad tobą. Jego dotyk, oddech i czynności jakie wykonywał sprawiały że w pokoju stawało cię coraz cieplej. Cóż za seksowny mężczyzna...
Przez myśl ci nie przeszło że na pierwszej randce będziesz do tego zdolna ale co tu dużo mówić...To nie było wasze ostatnie spotkanie. Jak to mówią - żyliście długo i szczęśliwie.


~ Ciasteczko

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Kai ~ Niczym w niebie.

Scenariusz na zamówienie Hee ^^ Mam nadzieję że się spodoba :)




 Byłaś taka podekscytowana. Pierwszy dzień w  pracy ,w magazynie CeCi. Taka okazja nie trafiała  się tak po prostu. Ciężko pracowałaś aby ukończyć  szkołę z najlepszymi wynikami i dostać pewną  robotę w tej placówce.
 Byłaś na stanowisku fotografa. Ciekawe zajęcie, z  samego rana miałaś zdjęcia próbne razem z innymi  nowymi pracownikami i fotografowaliście mało  znane modelki. Podobno to było przygotowanie do  popołudniowej sesji. Pierwsza tak ważna sesja...
 Siedziałaś w barze na dole .W pewnej chwili coś  uderzyło w drzwi wejściowe budynku a na  zewnątrz dało się słyszeć głośny pisk i krzyk  dziewczyn.
- O co chodzi ? - spytałaś się nowo poznanej  przyjaciółki, Jaemin.
- Nie wiesz ? - zdziwiła się - Dzisiaj przyjeżdża EXO  !
Prawie spadłaś z krzesła. Twój ulubiony zespół...  Miałabyś ich tak po prostu poznać ?
- I oni będą t-tu mieć s-sesję ? - jąkałaś się.
- No przecież nasza grupa zajmuje się Exo-K a druga  grupa Exo-M. W jakim ty świecie żyjesz...
- Teraz to już chyba w niebie...
Razem poszłyście na górę,zaraz za chłopakami z  Exo. Dwunastu aniołów, właściwie na dzień  dzisiejszy to wilków stało na sali fotograficznej i  witali się z każdym.
Miałaś tą przyjemność poznać każdego ale nadal  wydawało ci się że kogoś minęłaś. No racja ,Kai !
Starałaś się go znaleźć w tłumie jednak on i jego  koledzy poszli się już przebrać.
Kiedy wyszli doznałaś szoku,podobnie jak reszta.  Kai był ubrany w idealnie pasujący do niego  płaszcz. Pod spodem miał niebieską koszulę i biały  podkoszulek. Stylistki zrobiły mu świetną fryzurę.
Zaczęłaś robić zdjęcia. Twoje stanowisko było w  kącie a ty pod swoje skrzydła dostałaś Kaia wraz z  Sehunem. Twoje koleżanki zajmowały się  pozostałymi chłopakami.
- Kai,możesz...Możesz trochę przesunąć się w  stronę Sehuna ? - spytałaś niepewnie, nie odrywając  wzroku od aparatu. Był zbyt seksowny żebyś  patrzyła na niego z taką swobodą.
- Możesz dać mi swój numer po sesji ? -  odpowiedział pytaniem.
Kai uśmiechnął się co idealnie uchwyciłaś na zdjęciu.  Wyprostowałaś się i nieco zmieszana wręczyłaś mu  różę, która musiała się pojawić na ich zdjęciach.
Nie mogłaś mu na to odpowiedzieć. Na dodatek  wszyscy by zobaczyli jak twoje policzki są  zaczerwienione.
Kiedy sesja 'z różą' dobiegła końca nadszedł czas na   solową. Kai został pozbawiony płaszcza,koszuli i  podkoszulka również. Zmienił spodnie i tak  przyszedł na salę ukazując ABS. Musiałaś robić  jemu zdjęcia stojąc nieco bliżej niego. Nawet  totalnie z bliska.
- Jak się nazywasz ? - spytał Kai kiedy krążyłaś z  aparatem przy jego twarzy.
Siedział na krześle i dobrze wyglądał. Dlaczego on  ci to robił ,przez to nie mogłaś pracować jak trzeba.
- ________ - powiedziałaś - Wybacz,nie zapoznałam  się z tobą wcześniej.
- Lepiej późno niż wcale...Mam nadzieję że  pamiętasz o umówionej kolacji dzisiaj wieczorem.
- Jakiej kolacji? - zatrzymałaś się z aparatem i  patrzyłaś na niego przez urządzenie.
- Zapraszam cię na kolację.
- M-mnie ? - zdziwiłaś się.
- Owszem,ciebie ______ .
Poczułaś jak Kai zabiera aparat sprzed waszych  twarzy i przysuwa się do ciebie. Pocałował cię  szybko w policzek i uśmiechnął się.
- Na dzisiaj koniec ! - krzyknął szef.
Jongin wstał i przeciągając się ruszył w stronę  przebieralni a ty starałaś się dojść do siebie po tym  co właśnie się stało.
- Praca w CeCi...Kolacja z Kaiem...Na prawdę  jestem w niebie ? 



~ Ciasteczko

niedziela, 9 czerwca 2013

Jaejoong ~ Twój Hero.




- Jaejoong...Kiedy będziesz miał trochę czasu dla  mnie ? - spytałaś zmartwiona .
Kolejny raz Jaejoong wpadł do kuchni w pośpiechu  i jadł szybko śniadanie. Wiedziałaś że ma dużo do  roboty ale nawet kiedy nie miał ważnych zajęć  musiał wychodzić gdzieś z resztą JYJ. Nie umiałaś się  złościć ale to cię martwiło.
- Nie mam pojęcia, mam dużo pracy - oznajmił - Do  wieczora - pocałował cię w policzek i wybiegł z  domu.
Było ci smutno. Chodziłaś ciągle po domu i od  oglądania telewizji, sprzątania , przeglądania  internetu, podlewania kwiatków robiło ci się coraz  bardziej nudno. I tak codziennie.
Układając sobie życie z Jaejoongiem myślałaś ze  będzie to inaczej wyglądało. Nie chodziło o  pieniądze czy to że jest znany. Po prostu on był  twoją bratnią duszą. Zakładałaś że będziesz często  sama w domu ale nie aż tak. To męczące.
- Cześć Junsu...Jest tam może Jaejoong ? Nie  odbiera...- powiedziałaś niepewnie do telefonu.
- On przed chwilą wyjechał ze studia ,mówił że ma  coś ważnego.
- Coś ważnego...Rozumiem, dziękuje.
- Hej, słuchaj...Nie układa się wam ?
- Dlaczego?...Nie ,jest dobrze.
- Tak? Bo Jaejoong denerwuje się. Nie mam pojęcia  co się z nim dzieje.
- Denerwuje ?W domu zawsze jest spokojny...Jeśli w  ogóle w nim jest.
- Musisz mu wybaczyć to zabieganie. Trafiłaś na  moment kiedy jest najbardziej zajęty.
- Chyba tak...No nic ,dziękuje Junsu. Do usłyszenia !
- Cześć !
Usiadłaś na parapecie i wzięłaś książkę którą  zazwyczaj zabierał w podróże. Co najlepsze nigdy  nie wiedziałaś co to za powieść.
Jak się okazało po pierwszej stronie która usiałaś  przeczytać bo okładka była czarna, był to  pamiętnik. Jak mogłaś to przeoczyć ?
- Nie mogę tego czytać...- skarciłaś się i odłożyłaś  notes.
Czarna okładka długo nie musiała cię kusić o ponowne otworzenie jej. Zajrzałaś na ostatnią  zapisaną stronę. Był ta przyczepiony zszywaczem  rachunek z restauracji w której pierwszy raz  byliście. Nie czytając treści patrzyłaś tylko i  wyłącznie na 'pamiątki' przyczepione do kartek.
Kartka papieru z twoi numerem telefonu który mu  dałaś i inne rzeczy. To poruszyło cię do tego stopnia  że zaczęłaś się cieszyć że w ogóle możesz mówić do  Jaejoonga po imieniu. Łzy szczęścia spłynęły powoli  po twoi policzku. Odłożyłaś pamiętnik i poszłaś do  łazienki .Kiedy się umyłaś od razu poszłaś spać,  zanim jeszcze wrócił Jaejoong zasnęłaś. To było  trochę zbyt wcześnie jak na ciebie.
- _______ , nie śpij ...
Coś lekko ciągnęło cię za koszulkę. Podniosłaś  głowę i ujrzałaś uśmiechniętego Jaejoonga.
- Coś się stało ? - spytałaś.
- Niiee,nic - odparł i pogładził twoje włosy-  Wstawaj ,coś przywiozłem.
- Co takiego ?
- Zobaczysz...
Jaejoong wyszedł z sypialni .Zmęczona ale  jednocześnie zaciekawiona wstałaś i nałożyłaś  szlafrok. Wyszłaś z pokoju i trafiłaś do kuchni gdzie  było zapalone światło.
Jaejoong siedział na blacie i trzymał w ręku różę  którą wąchał.
Wskazał na blat dając ci znak żebyś usiadła obok  niego. Kiedy już znalazłaś się obok spojrzał ci  prosto w oczy.
Tak lubiłaś kiedy ubierał się w czarne spodnie a w  nie wkładał białą lekko prześwitująca koszulę.
Wręczył ci różę.
- Dziękuje ale,za co to ? - spytałaś przyglądając się  kwiatkowi.
Jaejoong delikatnie dotknął twojej dłoni i  przyciągnął ją do siebie . Drugą nałożył ci  pierścionek na palec.
- Wybacz za okoliczności...Ale...Wyjdziesz za mnie?
To pytanie wywołało u ciebie tyle emocji. Najpierw  nie mogłaś nic powiedzieć ,potem chciało ci się płakać  aż na koniec wydusiłaś z siebie "TAK".
Jaejoong pocałował cię w czoło. Potem niżej,w usta.  Mocno cię objął i przytulił .
- Przepraszam że nie miałem czasu...Zwolniłem się  dzisiaj jak najwcześniej się dało żeby zrobić to  przed północą...
- Dlaczego ? - popatrzyłaś na niego, uśmiechnął się.
- Bo dokładnie tego dnia,dwa lata temu poznaliśmy  się.
- Jak to dwa lata ?
- Nie wierzysz mi ?
Zdziwiłaś się, w końcu znaliście się 5 miesięcy. Jaki  cudem to było dwa lata temu ?
- Byłaś może kiedyś na koncercie ?
- Tak,oczywiście. W pierwszym rzędzie...Właśnie  jakieś dwa lata temu ale...Nie mogłam cię poznać.
- Ja cię widziałem . Widziałem z samochodu jak  stałaś na przystanku...Miałem pewność że to ty,  nawet pamiętam co miałaś na sobie...
- Na prawdę ? - usiadłaś prostu całkowicie  zszokowana.
- Tak, miałaś na ręku apaszkę.
- T-tak...Zgubiłam ją.
- A ja ją znalazłem.
- Jak to ?
Jaejoong wstał i poszedł do sypialni a ty za nim.  Sięgnął do szafy i wyjął stamtąd jakieś pudełeczko.  Otworzył je a w nim miał różne pamiątki, tak jak w  pamiętniku. Wyjął apaszkę którą rzeczywiście  zgubiłaś dwa lata temu.
- Jaejoong...- nie mogłaś wydusić z siebie słowa- Jak  ty...
- To jest dowód na to że znam cię od 2 lat wiesz  ?Tyle mi wystarczyło żeby jakoś cię znaleźć.
Sama się do niego przytuliłaś. Był taki wspaniały a  ty miałaś mu za złe że nie poświęca ci czasu. Ile  musiał poświęcić żeby cię znaleźć ?
- Jestem twoim Hero, ______ .



Może macie jakieś zamówienia ? ^^
~Ciasteczko

środa, 5 czerwca 2013

Zico ~ Wybrałaś inną drogę.






 To był najważniejszy moment w twoim życiu.  Ubrana w białą ,przepiękną suknię zmierzałaś w  stronę ołtarza. Piękna ceremonia,łzy szczęścia,  uśmiech pana młodego. Wszyscy twoi przyjaciele i  rodzina byli na tym obecni. Rozglądałaś się dookoła kiedy odchodziłaś pod rękę ze swoim  mężem, Minjunem.
Wyszliście przed kościół. Wszyscy stali na około i  rzucali płatkami kwiatów. Idąc czułaś się  wspaniale. W pewnej chwili wszystko obróciło się o  180 stopni. Spojrzałaś w stronę swojego najlepszego  przyjaciela. Zaprosiłaś go, lecz nie myślałaś ze  przyjdzie...Wczoraj pokłóciliście się przez telefon.
 Zico stał i patrzył ci prosto w oczy. Jego mina była  spokojna. Byłaś zdziwiona. Cieszyłaś się że w tak  szczęśliwym dniu towarzyszył ci.
- Szczęście młodej parze !-krzyknął jeden z gości.
Zico uśmiechnął się z kpiną. Dlaczego tak się  zachowywał ? Rzucił płatki w twoją stronę .
- Szczęścia ! - powiedział z udawany uśmiechem.
Minjun odwrócił twoją uwagę od Zico i z  uśmiechem prowadził dalej. Obejrzałaś się za siebie  jeszcze raz.
Zico pomachał ci z uśmieszkiem . Odwrócił głowę i  przejechał dłonią po twarzy chowając się między  ludźmi.
Wszyscy udali się na salę gdzie mieli świętować.  Parę uroczystości, inne obowiązki i byłaś wolna.  Wyszłaś na dach budynku odetchnąć. Ta cała  sytuacja z Zico dobiła cię. Zamiast się cieszyć  zamartwiałaś się. Za co tak się odgrywał ?
 Stanęłaś przy barierce i zamknęłaś oczy odchylając  głowę w tył. To musiał być tylko sen.
- ______ - usłyszałaś dobrze znany ci głos - Jesteś  zadowolona ?
 Zico podszedł do ciebie i stanął obok. Włożył ręce  w kieszenie i patrzył przed siebie.
- Dlaczego się tak zachowujesz ? - spytałaś  niepewnie patrząc na niego.
- I ty się mnie pytasz dlaczego ?
- Chce wiedzieć a nie wiem ! Co w tym dziwnego ?
- Na prawdę _____ . Nienawidzę cię.
- Zico ,o czym ty mówisz ? - poczułaś że zaraz się  rozpłaczesz.
Jednak nie minęła chwila a odwrócił się w twoja  stronę. Widziałaś jak jego oczy napływają łzami a  on jest bardzo zdenerwowany.
- Zawsze byłem przy tobie żeby spędzić z tobą  resztę życia a ty wybierasz kogoś takiego ! -  krzyknął i coraz bardziej zalewał się łzami -  Chciałem ci towarzyszyć ale idziesz inną  drogą...Nie moją ! Kochałem cię !
To co usłyszałaś całkowicie zawróciło ci w głowie.  Nie wiedziałaś już co myśleć. Dlaczego Zico nigdy  wcześniej nic ci nie powiedział ? Dlaczego teraz po  czasie jest taki zazdrosny ?
- Dlaczego mi nie mówiłeś ? - spytałaś trzęsącym się  głosem.
- A co zmieniłabyś zdanie ?! - krzyknął .
- Zico !
- Chciałem...! Chciałem ci to powiedzieć ! Wiesz  kiedy...? Pamiętasz kiedy zaprosiłem cię do  kawiarni wieczorem? Siedzieliśmy razem ale twój  telefon zadzwonił...Potem już nie wiedziałem cię  bez tego cholernego pierścionka od Minjuna !  Nawet nie wiesz jak to boli !
Łzy same poleciały ci w oczu. Nie wiedziałaś jak  masz się zachować i co mu powiedzieć.
Zico wytarł twarz i odetchnął. Wyjął z kieszeni  ciemne okulary i nałożył je.
- Wybacz że psuje ci to święto. Ale ty zrobiłaś mi  nieświadomie większą przykrość...A może  świadomie ? Nie wiem...Nie wiem ale już nigdy nie  zobaczysz mnie na swojej drodze...
Uśmiechnął się lekko i ruszył ku drzwi. Tak  wyglądało wasze pożegnanie ? Twoje serce  zabolało cię i poczułaś się winna. Może rzeczywiście nie zauważyłaś tego co czuje?
Więc dlaczego Zico...Dlaczego?



Pomyślałam o napisaniu innego rodzaju scenariusza. Ciągle wydawało mi się że pisze same słodkie ale czasem nie musi taki być xD I imię MinJun jest takie przypadkowe, po prostu było potrzebne ^^

~ Ciasteczko

wtorek, 4 czerwca 2013

Luhan ~ Sen.






Wieczór, było ciepło i przyjemnie. Postanowiłaś  wyjść na taras. Wtedy usłyszałaś dzwonek do  drzwi. Otworzyłaś je lecz nikogo tam nie było. Na  wycieraczce leżała niebieska koperta. Weszłaś do  domu i postanowiłaś ją przeczytać.
 Otworzyłaś niepewnie kopertę i rozprostowałaś  wcześniej zgiętą w pół białą kartkę papieru.
 "Podążaj za śladami aby znaleźć szczęście..."
Zdziwiłaś się. Wyszłaś przed dom. Nie wyglądało  ci to na kawał więc postanowiłaś zobaczyć o co w  tym chodzi chociaż bałaś się jednak.
 Na chodniku przed twoim domem były naklejone strzałki . To było zaskakujące. Ktoś musiał się nieźle  namęczyć więc to nie mógł być żart.
 Skręciłaś w lewo i szłaś za strzałkami. Nim się  spostrzegłaś skręciły one w uliczkę obok a potem w park. Było całkiem ciemno na dworze lecz w parku  świeciły się lampy. To było takie tajemnicze...Kto  niby może zrobić ci taką przyjemność ?
Kiedy ostatnia strzałka zakończyła się krzyżykiem  zaczęłaś się zastanawiać czy to aby nie jakaś  zasadzka. Wtedy z cienia wyszła znana ci postać.  Wydawało ci się że to on...
Im był bliżej tym bardziej się cieszyłaś. Luhan. To  on zrobił ci taką przyjemność, tylko co za tym stało  ?
Wystawił rękę do przodu w której trzymał mały  bukiet kwiatków. Wręczył ci je w uśmiechem.
- Luhan, o co tu chodzi ? - spytałaś.
- Nie pytaj o nic...Po prostu chciałem żebyś tu  przyszła...
Głos Luhana brzmiał czule i przyjemnie. Zrobiło ci  się cieplej a policzki były już chyba maksymalnie  rozgrzane. Powąchałaś bukiet kwiatków i  uśmiechnęłaś się. Luhan podszedł bliżej i położył ci  ręce na ramionach.
Patrzyłaś na niego zaskoczona. On zabrał włosy z  twojego czoła i zbliżył się całując cię w nie.  Przymknęłaś powieki zawstydzona.
- Chciałem ci powiedzieć że cię kocham...
Serce bilo ci mocniej i mocniej. Czy to było  bezpieczne dla ciebie ? Chyba za bardzo  odwzajemniałaś uczucie które Luhan w tym  momencie ci wyznał.
- Na prawdę ? - spytałaś cicho - Oppa...
- Ciiii... - przyłożył ci  dwa palce do ust i powtórzył  wcześniejsze słowa- Nie pytaj o nic...
Delikatnie złożył pocałunek na twoich wargach i  objął cię. Z każdą sekundą czułaś że trzyma cię  jeszcze mocniej. Bukiet kwiatów spadł na ziemię a  ty położyłaś ręce na jego ramionach.
Po tak długim czasie nieodwzajemnionego uczucia  do Luhana on sam wyznał ci to samo co czułaś.  Takie chwile są zbyt cenne aby je  przerwać...Mogłabyś resztę życia spędzić w  ramionach Luhana.
- To była odpowiedź na wszystkie twoje pytania -  wyszeptał - Chcę wiedzieć jaka jest twoja...
Uśmiechnęłaś się lekko i pocałowałaś go w policzek. Luhan zaśmiał się i  bardzo mocno przytulił się do ciebie. Ta chwila nie  mogła się skończyć...
Jednak to wszystko to fikcja. Otworzyłaś oczy i  zszokowana rozejrzałaś się po pomieszczeniu.  Prawda, jak mogłaś myśleć o tym że Luhan ,twoja  największa miłość, zrobi to na prawdę ? Może i jest  w stanie to zrobić...Ale na pewno nie dla ciebie, tak ci się wydawało.
 Wstałaś przygnębiona w łóżka. Chciało ci się  płakać. Zbiegłaś na dół. Zasnęłaś w dzień ucząc się  do szkoły a teraz na wieczór zbudziłaś się. Pół dnia  zmarnowane.
Ding. Ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłaś do nich  wycierając twarz i otworzyłaś je lekko.
Pustka. Tylko ciemność. Jedyne co cię zaciekawiło  to niebieska koperta leżąca na wycieraczce...




~ Ciasteczko

niedziela, 2 czerwca 2013

Lay ~ Pierwszy krok, jeden taniec.





W ostatnich chwilach twojego życia było ciężko.  Musiałaś ciągle siedzieć przy książkach żeby  zadowolić rodzinę ocenami, na dodatek nie szło ci  to najlepiej. Rodzice powtarzali że zbyt dużo  zadajesz się z NIM. Twój przyjaciel którego znałaś  już rok nie miał nic wspólnego z twoimi ocenami.  Był jedyną osobą z jaką się zadawałaś, nie zmieniłabyś go na nikogo innego.
- Nigdzie dzisiaj nie wyjdziesz, masz jutro  sprawdzian - mówił ojciec.
Westchnęłaś i pobiegłaś do swojego pokoju.  Zamknęłaś się w nim i usiadłaś zdenerwowana  przy biurku. Złapałaś za książkę i rzuciłaś nią w kąt  pokoju. Podeszłaś do okna. Usłyszałaś dźwięk  twojego telefonu, ktoś dzwonił.
- Halo ? - odebrałaś.
- _____ ? Możesz wyjść ?
Był to głos Lay'a, twojego przyjaciela. Uśmiechnęłaś  się mimowolnie.
- Nie bardzo...Jestem uziemiona.
- Więc ja przyjdę do ciebie.
- To się nie uda, nikt cie nie wpuści.
- Możesz otworzyć okno ?
- Po co?
- Kończą mi się pieniądze na koncie - zaśmiał się.
Otworzyłaś okno i ujrzałaś jego stojącego z  telefonem. Schował go do kieszeni i pomachał ci.  Dobrze że okno nie było wysoko.
- Mówiłem że przyjdę - oznajmił.
- Lay...Usłyszą cię moi rodzice i będą kłopoty -  zmartwiłaś się ,jednak w głębi uważałaś że to milo  z jego strony.
- Nie przejmuj się, będę cicho.
Zdziwiłaś się kiedy podskoczył i złapał się  parapetu. Podciągnął się do góry i już się znalazł w  twoim pokoju. Siedział na parapecie ze spuszczonymi nogami w dół.
- Może masz ochotę gdzieś jednak wyjść ?- spytał  szeptem.
- Zwariowałeś - podsumowałaś ze śmiechem - Na  prawdę zwariowałeś.
- Masz zamiar ciągle się uczyć ? Nie poświęcasz mi  czasu.
- Chciałabym...
- Więc zrób to co chcesz. Chodź.
Stanął na parapecie i jednym ruchem wyskoczył na  zewnątrz. Bałaś się że coś sobie zrobi. Dałaś się  namówić na wyjście z domu. Lay złapał cię na ręce  kiedy chciałaś wyjść przez okno. To było na prawdę  szalone.
Szybko ruszyliście w stronę chodnika chowając się za  żywopłotem.
- Jeśli ktoś się o tym dowie to nie żyjesz - zagroziłaś  mu żartem.
- Już się o to nie martw.
Poszliście do centrum . Tam zawsze coś się działo o  tej porze. Tym razem odbywały się tu pokazy  taneczne. Uliczni tancerze prezentowali swoje  umiejętności do znanych piosenek.
- Musisz tam iść ! - zawołałaś szarpiąc Lay'a za  rękaw bluzy - Tak dobrze tańczysz !
- N-nieeee, nie zrobię tego - wykręcał się.
- Proszę, idź tam...

Zauważyłaś że jest coraz bardziej zawstydzony. Ale  twoja prośba została spełniona. Przyłączyłaś się do  stojących na około widzów a Lay wszedł na środek  i zaczynał tańczyć zadziwiając wszystkich. Po  krótkiej chwili nawet tancerze zrobili mu miejsce.
W pewnym momencie podszedł do ciebie i  pociągnął za rękę na środek.
- Co robisz ? - spytałaś lecz nie odpowiedział tylko  sprawnie zaczynał zmuszać cię do tańca.
Nie tańczyłaś najlepiej ale z Lay'em po prostu o tym  zapomniałaś. Nie był to zwyczajny taniec. Był zbyt  szybko żebyś wiedziała co się dzieje i zbyt  przyjemny żeby go przerwać.
Na koniec piosenki obrócił cię szybko i odchylił do  tyłu opierając na swojej nodze. Wasze twarze były  tak blisko że kiedy lekko podniosłaś głowę  zauważyłaś jego piękne oczy. Patrzył tak poważnie  jak nigdy.
Szybko zbliżył się jeszcze bardziej i pocałował cię.  Byłaś w jeszcze większym szoku. Poddałaś się temu  pocałunkowi. Lay odsunął się i postawił cię do  pionu. Skłonił się i wziął cię za rękę. Opuściliście  zbiegowisko.
Odwrócił się do ciebie i złapał delikatnie za drugą  dłoń. Uśmiechał się.
- Lay...- chciałaś się dowiedzieć o co w tym chodzi  lecz więcej nie mogłaś powiedzieć.
- Ktoś musi zrobić pierwszy krok...
Podszedł jeszcze bliżej ciebie i ponownie złączył  wasze usta. Objął cię w pasie . Poczułaś że serce  zabiło ci mocniej. Jeden taniec zmienił twoje życie. 




~Ciasteczko