sobota, 6 lipca 2013

Hongki ~ Mój Oppa.

 Scenariusz dla Pri_Marshmallow <3






 Mam Oppę...Nazywa się Hongki...Wiem że mój  Oppa nie przepada za mną.
 Jest inteligentny, towarzyski i zabawny...Też  chciałaby tego doświadczyć. Nadal nie rozumiem  dlaczego mój Oppa mnie nie lubi.

- Na dzisiaj koniec...- zamknęłam pamiętnik i  odłożyłam go na bok. Wzięłam telefon do ręki. Nie  było nowych połączeń ani wiadomości...Szkoda.
Od kiedy przyjechałam do tego domu wcale nie  widywałam się z Oppą.
- Chcesz coś do jedzenia ______ ?- zawołała babcia  zza drzwi.
- N-niee ! - krzyknęłam.
- Na pewno ?!
- Nie chcę !
Wtedy do pokoju wpakowała się moja  znienawidzona siostra cioteczna. Zawsze mi  dokuczała...Zawsze. Usiadła na moim łóżku i  uśmiechała się szyderczo.
- Był tutaj jakiś chłopak do ciebie...Powiedziałam że  cię nie ma.
Spojrzałam szybko za okno. Dużo nie było widać  ,jedynie śnieg który mocno dzisiaj padał.
- Jaki chłopak ?! - krzyknęłam.
- Taki dość przystojny, blondyn.
Szybko włożyłam kapcie i zaczęłam biec do drzwi.  Wybiegłam na zewnątrz. Na wyjeździe widziałam to znajome auto. Przyśpieszyłam. Po drodze chciałam nałożyć sweter ale nie udało mi się więc olałam to. Najwyżej się przeziębię.
Samochód włączył czerwone światła. Wysiadł z niego owy chłopak...Prześliczny...Blondyn...
- ______ ! - krzyknął i podbiegł do mnie łapiąc mnie za ramiona - Będziesz chora!
Byłam taka szczęśliwa. Mój Oppa...Kochany Oppa przyjechał tutaj tylko dla mnie? Ja myślałam że ma mnie dość...Kiedy byłam w mieście nie przepadał za przebywaniem ze mną.
- Hongki ! - krzyknęłam - Co tu robisz?
- Och, to będzie trudne...Chodźmy do środka...Zaraz będziesz chora.
Zostawił samochód i poszliśmy do domu. Babcia od razu nakrzyczała mnie za to że wybiegłam na zewnątrz w taką pogodę. Siostra stała tylko w progu i przyglądała się Hongkiemu. Jak ja jej nienawidzę...Nie cierpię jej !
Oppa spojrzał w jej stronę. Skrzywił się. Właśnie dlatego tak bardzo go lubię...Weszliśmy do mojego pokoju. Usiadł na krześle a ja poszłam po herbatę.
- Co to za chłopak?-spytała babcia nalewając wody do szklanek.
- To jest Hongki...Mój znajomy...
- Nie wiesz babciu ?Ona zna się z takimi sławnymi chłopakami jak Hongki z F.T. Island...Na pewno nie tak łatwo jej było się do niego dostać...- siostra nie dawała za wygraną - Powinnyśmy uważać...Wykorzysta ją i porzuci.
- No na prawdę _____, myślałam że jesteś rozsądna - babcia spojrzała na mnie rozczarowana - Jeśli on jest sławny to nie masz po co się z nim zadawać.
- Nie prawda !- oburzyłam się - Kłamiecie !
- Sławni ludzie myślą tylko o sobie- dodała.
- Nie mów tak !- poczułam się urażona tym że nie znając mojego Oppy obrażają go.
Złapałam tackę z herbatą i szybko poszłam do pokoju. Zamknęłam drzwi i odstawiłam herbatę na stolik.
Nie spodziewałam się...Jak mógł...Hongki trzymał w rękach mój pamiętnik ,czytał go.
- Jak mogłaś myśleć że cię nie lubię...- powiedział odkładając notes na biurko.
- Dlaczego to czytasz Oppa?! - zachciało mi się płakać i podeszłam do niego żeby zabrać notes stamtąd.
- Przepraszam ale...Jestem tu po to żeby rozwiać twoje wątpliwości - złapał mnie za ramiona - Słuchaj...
- Oppa...Co przeczytałeś ? - niepewnie mu przerwałam.
- Ostatnie zdanie mi wystarczyło...Nie myśl tak już więcej, myśl inaczej...Przyjechałem po to żeby ci powiedzieć że wiąże z tobą swoje przyszłe dni...Miesiące i lata...
Całkowicie nie wiedziałam co powiedzieć. Hongki lekko przytulił się do mnie i westchnął. Największe marzenie tego świata właśnie się spełniło...
-Możesz pojechać ze mną...Chcę tego. Smutno mi bez ciebie...Nie musisz tu być prawda?
- Nie chcę tu być - odparłam - Tu jest strasznie...
- Serio ? - oderwał się ode mnie - To znaczy że możesz jechać ze mną ,teraz, tak ?
- Jeśli to nie problem...
- Wręcz przeciwnie. Zacznij się pakować ja idę porozmawiać z twoją babcią.
Wyszedł z pokoju i jedyne co słyszałam to oburzenie siostry.
Wyszłam z torbą do kuchni. Uśmiechnęłam się.
- Do zobaczenia babciu. Nie martw się - powiedziałam i przytuliłam ją.
Na siostrę nawet nie spojrzałam. Nie musiałam jej już więcej znosić.

 Jechaliśmy z Hongkim do miasta. Całą drogę opowiadał mi o tym co się dzieje teraz w jego życiu. Wspominał o tym że wiele razy nie dawał rady i potrzebował czyjegoś wsparcia...Pamiętam jak korzystał z mojego...Jednak od roku nie widzieliśmy się. Musiałam wyjechać do babci bo rodzice polecieli do Japonii do pracy. Na całe szczęście teraz mój Oppa będzie się mną zajmować. Byłam taka szczęśliwa.
Kiedy przyjechaliśmy do jego mieszkania powiedział żebym czuła się jak u siebie. Kiedy ja rozpakowywałam swoje rzeczy on robić kolację. Wreszcie usiedliśmy przy jednym stole.
- Wiesz że cię kocham ?-powiedział przed rozpoczęciem posiłku.
- J-ja ciebie t-też...- spuściła głowę z uśmiechem.
- Smacznego !

Po kolacji zmywaliśmy razem naczynia. Było inaczej niż rok temu. Może do wszystkiego trzeba dorosnąć ? 

Hongki dmuchnął pianą w moją stronę. Zaczęliśmy się chlapać aż na podłodze zrobiło się ślisko. Nie myślałam że tak łatwo nawiążemy kontakt. 
W końcu poślizgnełam się trochę a Oppa od razu złapał mnie w pasie z obawą czy przypadkiem się nie przewrócę. Uśmiechnął się i złożył na moich ustach szybki pocałunek.
- Uważaj na siebie - powiedział ze słodkim wyrazem twarzy.
- Dziękuję Oppa.


 Mam Oppę...Nazywa się Hongki...Wiem że mój  Oppa nie przepada za mną. bardzo mnie kocha.
 Jest inteligentny, towarzyski i zabawny...Też  chciałaby tego doświadczyć. Nadal nie rozumiem  dlaczego mój Oppa mnie nie lubi. Chcę być taka jak on...On też wie że, bardzo go kocham.


~ Ciasteczko

The Versatile Blogger.



Większość pewnie wie co się święci...Zostałyśmy nominowane do The Versatile Blogger i jesteśmy z tego powodu dumne ^o^ To zaszczyt i w ogóle się cieszymy *^* Dziękujemy za nominowanie nas Rin ♥ LinYoung ( Kpop'owe scenariusze ) <3

 Zasady :
    -podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
    -pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu
    -ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
    -nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
    -poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów



7 faktów o nas :

Ciasteczko:
  • Moim największym idolem jest Lee Howon
  • Umiem naśladować śpiew i wyraz twarzy Myungsoo z Infinite xD
  • Spię z pluszową ,białą foką
  • Podczas snu strasznie się rzucam...

LinYong:

  • Nie lubię szpinaku
  • 'Zjadam' telefony xD
  • Nie ruszam się podczas snu

Nominujemy (będzie ich trochę mniej bo nie znamy aż tylu blogów xD) :

http://k-popowe-scenariusze.blogspot.com/
http://kpop--yaoi.blogspot.com/
http://kpop-scenarios-pl.blogspot.com/
http://kpopoweslodkosci.blogspot.com/




czwartek, 27 czerwca 2013

Lee Joon ~ Trochę fantazjowałem...

A więc...Trochę długo nas nie było ale to tylko i wyłącznie dlatego, że szybko wyczerpałyśmy limit czasowy z pomysłami xD Teraz na reszcie znowu złapała mnie wena i mogę pisać dalej, taką mam nadzieję ^o^
Ten scenariusz jest nieco inny...Znaczy się chciałam że był bardziej 'śmiały' ale chyba mi nie wyszło. W każdym bądź razie mam nadzieję że się spodoba. 

Scenariusz na życzenie Jirayia ^^





***

Nuuudy,nudy, nudy. A co ja takiego mam robić  kiedy jest nudno...? Może obejrzę jakiś film...Nie.  Odpada.
Leżałem na łóżku wieczorem i na siłę szukałem sobie  jakiegoś zajęcia. Kiedy już nic nie przychodziło mi do  głowy zaczynałem wspominać stare czasy...
Moja koleżanka. Dobra przyjaciółka od dziecka.  Młodsza ode mnie. Nazywała się ________.  Wszystko robiliśmy razem, ale potem kiedy ja  dostałem się na przesłuchaniu do wytwórni nasz  kontakt uciął się. Chyba wiem dlaczego...Jedyną  rzeczą jakiej we mnie nie znosiła było to że chce być  wszędzie numerkiem 1. I wtedy masę czasu  poświęcałem na bycie trainee, tym samym  denerwowałem ją kiedy chciała coś razem zrobić.  Pokłóciliśmy się ostro i od tamtej pory nie widujemy  się. Chyba nawet wyjechała do innego miasta. A  może sprawdzę to ?
Wziąłem laptopa i szybko wszedłem na znany portal  społecznościowy.
- ______ ______ - powiedziałem na głos to co  pisałem- Enter...
Tylko jedna osoba mogła mieć na awatarze napis  "MBLAQ" i tak samo się nazywać. Czyli jednak była  moją fanką...
Od razu przeczytałem jej dane profilowe i wszystko się  zgadzało. Miałem tutaj fałszywe konto,żeby nikt nie  nie poznał. Napisałem wiadomość i zaprosiłem do  znajomych:

" Z tej strony Lee Changsun. Mam nadzieję ze  pamiętasz jeszcze swojego przyjaciela. Znaczy mam  nadzieję że to ty _______. Chciałbym się znowu z  tobą zobaczyć, pomyślałem że miło będzie spotkać się  po latach".
Uśmiechnąłem się kiedy od razu przyjęła zaproszenie.  Weszliśmy na ten sam chat.

______: Changsun? Pamiętasz o moim istnieniu?
LeeJ: To samo mogłem ci napisać.
______: Któż ma dojście do takiej gwiazdy jak ty?
LeeJ: Dobra,nie ważne. Zobaczymy się?
______: Serio?
LeeJ: Na prawdę. Liczę na to że wreszcie zapomnisz  o tej kłótni.
______: Może kiedyś to zrobię.

 Jeszcze długo rozmawialiśmy na chacie. Była na  szczęście w mieście w tym samym miejscu.  Postanowiłem tam pojechać i zobaczyć się z nią.  Szczerze mówiąc to było stresujące spotkanie.
 Miałem ze sobą butelkę wina i tabliczkę czekolady.  Jakoś trzeba dobrze wypaść. Przy okazji  powspominałem stare czasy idąc uliczką na której  stał jej dom.
 Zapukałem do drzwi. Na litość boską...Nie  wiedziałem że aż tak się zmieniła. Znaczy się była o  wiele piękniejsza, albo i nawet seksowna. Zaprosiła   mnie z uśmiechem do środka i wzięła czekoladę bez  pytania wiedząc że to dla niej.
- Mieszkasz tu sama?- spytałem.
- Pewnie. Chodź...
Usiedliśmy przy stole. _____ przygotowała kolację.  W między czasie kiedy jedliśmy fajnie było  powspominać stare,dobre czasy - jak to mówią.  Dobrze ze postanowiłem ja odnaleźć. Tak na prawdę  zrobiłem to z nudów jednak...Opłacało się.
 Po kolacji usiedliśmy na kanapie. Wino na prawdę  na nią działało. Mi za to robiło się coraz bardziej  gorąco. Nawet rozpiąłem kilka guzików od bluzki  żeby jakoś to powstrzymać.
 Ostatecznie nie wiem jak...Na prawdę nie wiem jak  zaczęły mi się nasuwać do głowy 'brudne' myśli.


Co by było gdyby ______ zaprosiła mnie na noc? A  co jeśli o to jej chodzi?
 

Może tak przysunę się nieco bliżej...I tak jest trochę  senna, może zapomni jeśli coś tu się stanie?
 

Nigdy więcej nie spojrzę na jej dekolt...Nigdy...No  dobra spojrzę. Ale raz...
 

Boże jakie ona ma ładne usta...Dlaczego parę lat  temu mnie to nie obchodziło?

- Changsun...- powiedziała z uśmiechem- Dlaczego  ciągle gapisz się w jedno miejsce?
Chyba zapadnę się pod ziemię. Jak mogłem się  zapatrzyć na jej usta i wziąć myśleć źle o  przyjaciółce? Zaśmiałem się niezręcznie i jedyne co  zrobiłem to właśnie to...
Złapałem ją za szyję i przyciągnąłem do siebie całując  mocno. Kiedy poczułem że ona powoli mi ulega  zacząłem działać. Ręce włożyłem pod jej koszulkę.  Na prawdę przez tyle wolnego czasu mogłem się z  nią zobaczyć i robić to już nie pierwszy raz a ja  czekałem...No nie wierzę.
Nachyliłem się bardziej nad nią i zauważyłem że  chce zdjąć moją koszulkę. Okej, ja się nie gniewam  ale ja chce zdjąć jej !
Kiedy zostaliśmy w samych spodniach a ja mogłem  legalnie zajmował się jej ciałem przypomniałem sobie  o bardzo ważnej sprawie...
- To znaczy że ja ci się spodobałem kiedyś czy tylko  teraz? - spytałem przerywając wszystko.
- Powiem ci jeśli ty też odpowiesz na to pytanie.
Yhym.Dogadaj się z kobietą. Rozmyślałem chwilę.  Niby dawniej też o niej myślałem, była młodsza a  każdy facet chyba chce mieć młodszą dziewczynę  prawda? To nic złego co nie?
- T-tak, można tak powiedzieć - odparłem- Mogłem  parę razy fantazjować o tobie...Ale parę!
- To cię zawstydza. Czyli nie tylko parę. A co chciałeś  robić?
- Głównie to co teraz? - wzruszyłem ramionami.
- Wiec możesz robić to dalej i nie zadawać głupich  pytań?
Zaśmiałem się. Wiedziałem że często lubi się ze mnie  śmiać. Dlatego dawałem jej do tego dużo powodów,  nawet dawniej. ______ nigdy nie była ze mną  smutna.
Kiedy tak zatraciłem się z nią ciągle przypominałem  sobie to co kiedyś było moją fantazją. Szczerze? Nie  miałem aż tak wybujałych fantazji...Na prawdę.
Objąłem ją w tali i przysunąłem niżej do siebie.  Wiedziałem że wszystko co zrobię się jej spodoba. A  najlepsze że nie myślała  mnie jak o gwiazdce za  którą spędzenie chwili czasu fanki mógłby oddać  życie. Chyba zaczynałem ją rozpieszczać...
 W każdym bądź razie...Moje ciało było coraz  bardziej gotowe żeby zrobić to na co czekałem tyle  czasu. Ona też domagała się tego i wreszcie  mogliśmy trochę odpłynąć.
To była jedna z najlepszych nocy mojego życia. Nie  dość że z ______, to jeszcze robiliśmy to i owo.  Hm...Ciekawe kiedy znowu się zobaczymy.

sobota, 22 czerwca 2013

Tao ~ Zakaz.

 Scenariusz dla Hee <3




Tak bardzo złączyłam się z pewnym miejscem.  Akademia Sztuk Walki. Nie taka zwyczajna, ta nie  była nowoczesna. Używaliśmy klasycznych ubrań i  broni. Co najważniejsze musieliśmy chronić to  miejsce. Przeciwna Szkoła bardzo nas nie lubiła. Na  zawodach nie odzywali się do nas i ogólnie  atmosfera była napięta.
 Tego dnia znowu wyjeżdżaliśmy na pokazy. Tym  razem bez pucharu. Jeszcze nie byłam najlepsza  ,trafiłam tu trochę dawniej niż inni, dlatego nie brała  udziału w pokazie jako ktoś doświadczony tylko  potencjalna ofiara. To było na prawdę męczące.
 Wushu, bo tym się zajmowała moja grupa, było  czymś bardzo skomplikowanym. Na dodatek ja jako  ofiara musiałam zostać załatwiona przez kogoś z  tamtej szkoły.
 Najbardziej podobało mi się że była ta równość. Nie  było czegoś takiego że ty jesteś kobietą to bijesz się  tylko z kobietami. Każdy z każdym.
 Wyszłam na matę i czekała na mojego 'przeciwnika'.  To co zobaczyłam wywołało u mnie strach. Cudeńko  z przeciwnej szkoły...Ich najlepsza broń. Dlaczego  akurat ze mną chciał walczyć?
 Usłyszała ogłoszenie o rozpoczęciu walki. Jedyne co  zauważyłam to szybkie pojawienie się cudeńka przy  mnie.
 Tak go nazywano u nas w szkole. Na prawdę był  dobry. Akurat jako ofiara mogłam to przyznać.  Właśnie wykręcił mi rękę. Co mnie zdziwiło trzymał  ją stosunkowo krótko. Może nie był taki jak jeden  chłopak od nich przez którego ramie bolało mnie  parę tygodni.
 Kiedy skończyliśmy pokaz uścisnął mi dłoń i z  uśmiechem podziękował. Zauważyłam wielkie  zdziwienie na twarzach ludzi z tamtej szkoły.
 Wsiadaliśmy do busa. Ja oczywiście na końcu, nie  miałam zamiaru się sprzeczać o to czy siedzę pod  oknem czy z tyłu.
 Coś mnie w ostatniej chwili złapało za nadgarstek.  Odwróciłam się i zobaczyłam tylko coś ciemnego.  Podniosłam głowę do góry.
 To było cudeńko. Otworzył powoli oczy i  uśmiechnął się.
- W porządku ? Chciałem zapytać czy wszystko w  porządku...Czy nic ci nie zrobiłem - jego głos brzmiał  tak jakby na prawdę się przejął.
- T-tak...Dziękuje, w porządku - na policzkach  poczuła rumieńce.
 Dopiero teraz puścił moją rękę.
- Jak masz na imię?
- ______. A ty...?
- Tao. Właściwie to ZiTao.
- Wiele o tobie słyszałam.
- Coś pozytywnego?
- T-tak, podobno jesteś najlepszy ze swojej szkoły.  Trochę mnie to przeraża.
- Dlaczego ?
- Miałeś ze mną walczyć.
- Każdy musi kontrolować swoje umiejętności co do  osoby. Gdybyś nie była taka delikatna to inaczej bym  cię potraktował.
- Ja delikatna ?
- Jesteś ładna i delikatna. Nie pasujesz do walk.  Powinnaś nad tym pomyśleć.
 Uśmiechną się znowu i pomachał mi. Poszedł do  swojej grupy. A ja dopiero zrozumiałam że moja mnie od paru minut woła do autokaru.

 Ta noc była taka męcząca. Upał. Otworzyłam okno i wróciłam na materac. Fajnie było zostawać w weekendy w Akademii. Zawsze mogłam tu zostać ile chciałam,a miejsce było na prawdę fajne. Dookoła piękne widoki...Oczywiście jak się wyszło po za mur szkoły.
 Usłyszała szuranie i dźwięk jakby ktoś skoczył. Od razu się odwróciłam. Księżyc świecił do mojego pokoju idealnie zarysowując sylwetkę nieznajomego mi mężczyzny.
- Kim ty jesteś ? - zerwałam się na równe nogi.
Mogłam z nim walczyć, czemu nie. Jednak jeśli tu przyszedł na pewno nie był słabszy niż ja...
- To tylko ja - powiedział przyjemnym głosem - Tao.
 Cholera. Co on tu robi ? Dlaczego tak mnie straszy po nocach. Jak się tu dostał?
- Co tu robisz? - spytałam z ulgą.
- Pomyślałem że w dzień nikt nie może zobaczyć jak rozmawiamy...Mamy zakaz, nie możemy się przyjaźnić z wami. Ale ja chciałbym cię poznać.
- To bardzo miłe...Ale możesz mieć kłopoty.
- To nic. Damy sobie radę.
Uśmiechnął się i usiadł obok na materacu. Do późna rozmawialiśmy ze sobą na rożne tematy. Był na prawdę świetnym chłopakiem. A ja się go na początku bałam.

 Kiedy tylko zostawałam w Akademii ,Tao odwiedzał mnie i wspólnie rozmawialiśmy na różne tematy. Problemem było to kiedy mój mistrz się o tym dowiedział. Myślałam że nam coś zrobi jednak on przymknął na to oko.
 Jednak pewnego dnia ,w nocy wizytę złożył nam mistrz z tamtej szkoły, Pan Hang. Był zdenerwowany.
- ZiTao !- krzyknął - Masz zakaz przychodzenia tutaj,wyjeżdżania na zawody i spotykania się z tą dziewczyną !
 Po tych słowach zabrał Tao ze sobą. Byłam taka smutna. Brakowało mi go, na prawdę się polubiliśmy. Jednak nie to było jeszcze najgorsze...
 Przyszedł czas w którym Tao zjawił się u mnie pewnej nocy.
- Co tu robisz? - zdziwiłam się - Masz zakaz !
- To nie może mnie powstrzymać. Przyszedłem ci powiedzieć że bez względu na to musimy być razem. Przywiązałem się do ciebie...
- ZiTao... Przecież możesz się przenieść do nas,nie musisz być tam...
- Problem w tym...Czy twój mistrz mnie przyjmie...Przez to mieliśmy kłopoty.
- Nie martw się...Jest wyrozumiały.
Tao uśmiechnął się szeroko. Oparł się o parapet i podskoczył. Tym samym złożył szybki pocałunek na moich ustach.
 Z samego rana byłam taka szczęśliwa kiedy mistrz oznajmił że Tao przenosi się do nas. Wreszcie mogliśmy bez żadnego zakazu ze sobą przebywać.



~ Ciasteczko 


Musicie nam wybaczyć ale na razie wstrzymujemy przyjmowanie zamówień ponieważ mamy ich trochę dużo, a codziennie są nowe, co nas bardzo cieszy zresztą, ale musimy napisać tamte bo przestajemy nadążać xD



piątek, 21 czerwca 2013

Luhan ~ Baby don't...

 Scenariusz dla Kyung Mi Cheong <3





 To był mój pierwszy występ w duecie z kimś spoza EXO.Tak się cieszyłem że w końcu zaśpiewamy razem  na scenie. To był też twój pierwszy występ przed tak  dużą publicznością. Martwiłem się że że nam się nie  udać.

Wszystko nam się uda, przecież pracowaliśmy nad  tym...

 Powtarzałaś mi to codziennie. I co z tego ?Teraz nie  było cię tutaj, a trud poszedł na marne. Jak mogłem  być taki głupi i zgodzić się na ten występ z tobą.  Ufałem ci a ty nie przyszłaś.
 Pokaz miał się zacząć lada moment. Jeszcze w  ostatniej chwili zamiast wycofać tą piosenkę  ,menadżer zarządził że tak jak zawsze zaśpiewa ze  mną Chen.
 Cholera chciałem żebyś ty stała obok.

 Wyszedłem na scenę sam. Chen miał przyjść dopiero  kiedy zaczynaliśmy refren. I tak czułem się fatalnie,  tyle prób na marne. Zmarnowałem czas na ciebie...Taka  była prawda. Jeszcze ten tekst piosenki...Całkowicie  mnie dobijał.
 Śpiewając pierwszą zwrotkę byłem spokojny. Zaraz  wszystko się skończy. Wreszcie refren, żebym nie stał  tak sam.

Baby don’t cry, tonight
Dang hei ye...


 To nie był Chen. Przestałem myśleć racjonalnie i  odwróciłem się w stronę wejścia na scenę zza kulis.  To byłaś ty.
 Ubrana w piękną białą sukienkę. Miałem wrażenie  jakby twoje włosy były rozwiane przez wiatr.
 Nie śpiewałem pierwszego refrenu. Patrzyłem na  ciebie jak osłupiały.
 Myślałem że nie przyjdziesz...A to było głupie  spóźnienie? Tylko dlatego dopuściłem się takich  myśli jak strata czasu na ciebie?
 Wcale go nie straciłem. Zrozumiałem że oboje  popełniliśmy błąd.

Baby don’t cry, tonight
Dang hei ye zai ci liang qi lai
Baby don’t cry, tonight
Jiu dang zuo mei fa sheng guo yi yang...


 Ani razu nie spojrzałaś na mnie kiedy śpiewaliśmy.  Miałaś rację, wiem że było ci przykro. Kiedy  schodziliśmy ze sceny a ty szłaś przede mną poczułem  jak delikatnie łapiesz mnie za dłoń.
 Ekipa gratulowała nam występu lecz minęliśmy ich.  Stylistki szybko przebrały mnie w ubrania gotowe do  piosenki "3.6.5". Na szczęście był jeszcze jeden  występ zanim wszyscy mieli wejść na scenę.
 Poszedłem do twojej garderoby i zapukałem.  Otworzyłaś mi a ja niepewnie wszedłem do środka.  Nie umiałaś na mnie spojrzeć. Chciałem przerwać tą  chwilę ciszy.
- Przepraszam.
- Słuchaj.
Mówienie na raz nic nie da. Dałem ci pierwszeństwo.
- Przepraszam że nie zdążyłam. Bałam się że  wszystko ci zepsuje...Dlatego wolałam żeby ktoś  mnie zastąpił.
- Ty się bałaś ? -zabrałem palcem włosy z twojej  twarzy - Ty mi powtarzałaś że pracowaliśmy na  to...To dzięki tobie ja się nie wycofałem. Co innego  śpiewać z przyjacielem a co innego z...Kimś kogo się  bardzo lubi.
 Popatrzyłaś i prosto w oczy. Uśmiechnąłem się i  objąłem cię ramieniem prowadząc do wyjścia.
- Najważniejsze jest to że nam się udało - oznajmiłem  szczęśliwy - Teraz musisz za mnie trzymać  kciuki...Ale przedtem chodźmy zobaczyć jak radzą  sobie chłopaki.
 Odwróciłem głowę w twoją stronę i mocniej się  przytuliłem całując w policzek. Złapałaś mnie za rękę  i zaśmiałaś się. Widziałem jak twoje policzki  czerwienią się...Moje na pewno były takie same. Nie  sposób się powstrzymać kiedy ktoś ważny dla nas  jest obok, odwzajemnia nasze uczucia. Ale na  prawdę cieszyłem się że nie mam już powodów aby  się na ciebie złościć _______ .



~ Ciasteczko

Jonghyun ~ Słodka ty.

 Scenariusz dla Moooniczka95 <3




Muszę ci coś powiedzieć. To jest ważne, zanim  wyjedziesz.
 Błagam o czas, o to abym zdążył tam dobiec. Jeszcze  nigdy nie brakowało i oddechu aż tak, nigdy nie  miałem takiej motywacji... Może dlatego że właśnie  traciłem coś co było moim życiem?
 Przeciskałem się przez tłum i szukałem cię  wzrokiem. Przeklinam tego dnia swój wzrost.
Wbiegłem na stację i przeskoczyłem nad bramkami.  Strażnik krzyczał za mną ale nie zwracałem na to  uwagi. Zgubiłem go w tłumie.
 Zauważyłem znajomą torbę którą ciągnęła jakaś  dziewczyna. To byłaś z pewnością ty. Zanim cię  zatrzymałem było za późno.
 Cholera, dlaczego? Dlaczego ?!
Uderzyłem rękoma w szybę. Odwróciłaś się. Wyraz  twojej twarzy na mój widok zmienił się od razu. Z  poważnego w zdziwiony.
 Metro odjechało, a ja odsunąłem się bezradnie na  bok. Nie chciałem żeby ktoś widział jak mężczyzna,  jak ja, płacze. Było mi jednak zbyt przykro. Zniknęłaś  mi z oczu...Na zawszę.
Poczułem jak ktoś łapie mnie za ręce i szarpie do  tyłu. Chciałem się wyrwać, nawet nie wiedziałem po  co mam uciekać ale chciałem. Krzyczałem bez  potrzeby, a wszyscy przyglądali się temu jak strażnik  siłą wyprowadza mnie na zewnątrz. W końcu  znalazłem się za bramkami i sam wyszedłem na górę.  Spojrzałem do góry prosto w niebo. Na księżyc. Jego  blask co chwila był tłumiony przez chmury  zapowiadające ostrą burzę. Czułem się tak samo.
 W jednej chwili wpadłem na pomysł. Jeśli teraz to  zrobię to być może zadziała. Druga stacja metra...To  musi być to.


 Zbiegłem po schodach i znalazłem się w tym obcy i  miejscu. Gdzie są odjazdy? Gdzie to do cholery jest?
 Odwróciłem się parę razy w różne strony. Wtedy  zabrakło mi oddechu,znowu, ale bardziej. Tak  mocno że czułem ból.
 Za rogiem zauważyłem coś bardzo znajomego. To  musiało być to...Musiało.
Szybko wyszedłem zza róg i jedyne co mogłem zrobić  to znowu płakać, ze szczęścia tym razem.
- ________ - zawołałem mimo tego że byłem blisko.
 Podniosłaś głowę szybko i popatrzyłaś na mnie.  Twoje oczy były przepiękne, w tym momencie nie  chciałem nic więcej.
- Dlaczego nie pojechałaś ? -spytałem - Ze względu  na mnie?
- T-tak - twój głos sprawił że poczułem ciepło - Chcę  wiedzieć dlaczego mnie zatrzymujesz.
- To dlatego że nie powiedziałem ci wszystkiego...
Oparłem się o ścianę tuż obok ciebie. Patrzyłem  pusto w jeden punkt.
- Jesteś moją najlepszą przyjaciółką...Zawsze obok  mnie, potrafisz obrócić moje życie o 180 stopni...Za to  cię kocham. Nie tylko jako przyjaciółkę. I żeby nie  wiem co, chce cię mieć przy sobie. Nie  wyjeżdżaj...Proszę...N-nie...
 Spojrzałaś na mnie a twoje oczy napełniały się  powoli łzami.
- Nie...Ja błagam - złapałem cię za dłoń i przyłożyłem  do swojego policzka.
Jedna łza spłynęła po nim a ty mogłaś ją złapać.  Mogłaś mieć wszystko co moje, moje serce, łzy,  duszę, głos...Wszystko ci oddam tylko nie zostawiaj  mnie teraz.
- Jonghyun...- szepnęłaś- Nie wiedziałam że...Że  czujesz to co ja...
 Otworzyłem szeroko oczy a ty nabrałaś powietrza w  płuca. Ostatni raz popatrzyłaś prosto na mnie i  szybko sprawiłaś ze poczułem słodki smak twoich ust.
 Objąłem cię mocno...Bardzo mocno,tak jakby ktoś  mógłby mi cię zabrać. A nie mógł prawda? Jesteś  moja, nie oddam cię.
- Jonghyun - powtórzyłaś moje imię - Nie chciałam  tam jechać...Czekałam na odpowiedni moment aby  wysiąść i wszystko ci powiedzieć. Dziękuję że byłeś  pierwszy i dałeś mi odpowiedni powód na to żeby  zostawić wszystko...Dla ciebie.
- Nie rezygnuj...Wyjedziemy razem obiecuję. Tak cię  kocham, na tyle dużo że chce abyś była szczęśliwa.
- Już jestem, Jonghyun.
- ______... Dziękuje za to że tu jesteś.
 Wtuliłem się w ciebie i zamknąłem oczy. Nawet  twoje perfumy były słodkie. Kiedy je czułem  wiedziałem że to ty. Moja mała _______ .



~ Ciasteczko

czwartek, 20 czerwca 2013

Zhou Mi ~ Saeng il chu ka ham ni da...

 Scenariusz dla Pandicornio ^o^




Za oknem było biało. Siedziałaś na parapecie i patrzyłaś  na szybę zdobioną przeróżnymi wzorami zrobionymi  przez szron. I pomyśleć że coś tak pięknego powstawało  naturalnie i człowiek nie mógł tego powtórzyć.
 Nic nie dzieje się dwa razy. Chciałaś korzystać z tego  czasu tak jakby nie było jutra a miałaś wrażenie że ono  właśnie się kończy, dzisiaj. Nie było go obok ciebie, kiedy  planowałaś cały wieczór idealnie.
 Najpierw pocałunek na przywitanie, spytałabyś się go jak  było w pracy. Potem zjedlibyście kolację i porozmawiali o  sobie. W końcu spędzilibyście przyjemnie chwile przy  kominku oglądając stare filmy w telewizji. Bo czego  chcieć więcej w swoje urodziny?
 Było już bardzo późno a on nie zjawiał się. Czyżbyś  zrobiła coś źle? Albo po prostu został w pracy bo musiał.  Jednak na litość boską...Masz urodziny.
 Złość wypełniała twoje serce po trochu. Nie można łatwo  się na niego złościć,ale mógł to odłożyć.
 Wtedy drzwi otworzyły się. Zhou Mi wpadł do  korytarza zostawiając za sobą ślady ze śniegu i ogólnie  robiąc bałagan.
- Cze...- nie skończył bo przerwałaś mu od razu.
- Zobacz jak nabrudziłeś !
 Machałaś rękoma i chciałaś żeby zniknął ci z oczu. To są  ostatnie minuty przed północą ,tak wyglądają twoje  urodziny. Pełne śniegu w korytarzu.
 Zhou mi tylko patrzył na to jak chodzisz i chcesz zamieść  śnieg. Wyrwał ci miotłę z rąk i rzucił nią w kąt.
- Co robisz ? -spytałaś oburzona.
- Mam 5 minut na przeprosiny, zaśpiewanie ci sto lat i  wręczenie prezentu więc słuchaj.
Trzymając cię za nadgarstki wprowadził do salonu i  posadził na fotelu. Skinął głową .
- Przepraszam że jestem tak późno, nie mogłem przyjechać  a chciałem ci kupić coś wyjątkowego w końcu masz  urodziny - wyprostował się - Wiec teraz sto lat...
Zrobił minę jakby przypominał sobie tekst. Mimowolnie ,jego  słodycz rozniosła się po całym pomieszczeniu a ty  zachichotałaś pod nosem. Cała złość przeszła ci kiedy poznałaś prawdę.

 Saeng il chu ka ham ni da... Saeng il chu ka ham ni da...
Ji gu e seo u ju e seo, je il sa rang ham ni da...


 Potem przykucnął przy twoich nogach i opierając się o twoje kolana wręczył małe pudełeczko z wstążką i kazał otworzyć.
 Zanim coś powiedziałaś twoje serce biło mocniej niż zwykle. Zhou Mi uśmiechał się pięknie i czule jak zawsze.
- Wiec co ty na to ? - powiedział - Jesteś gotowa żeby spędzić resztę życia ze spóźnialskim Zhou Mi?
 Pokiwałaś głową na tak. Wtedy opierając się o brzegi fotela nachylił się nad tobą i pocałował namiętnie.
 Jak mogłaś być zła? Planował coś tak pięknego...Resztę życia. Tylko Zhou Mi był kimś na kogo już nigdy się nie pogniewasz. 


 Ciepło z kominka nie pozwalało ci zmarznąć. A może to Zhou Mi? Obejmował cię ramieniem i mocno do siebie tulił. Patrzył na to jak przyglądasz się swojej dłoni. Na placu był śliczny pierścionek. Sam fakt ze wybrał go Zhou Mi czynił go czymś wyjątkowym. 
- Dlaczego chcesz za nie wyjść ? -spytał.
- Co to za pytanie?
- Chcę wiedzieć dlaczego się zgodziłaś.
Odwróciłaś głowę w jego stronę i przymknęłaś powieki.
- Nie umiem opisać moich uczuć...Są zbyt pozytywne żeby je blisko określić. Po prostu kocham cię.
- Myślisz ze nasze dzieci będą ładne?
- Dzieci?
- Chcę mieć z tobą dzieci, mieszkać z tobą, być z tobą...Więc pytam czy będą ładne...Ale to głupie pytanie, patrząc mną ciebie mogę powiedzieć że będą najładniejsze ,śliczne.
- Możesz też spojrzeć w lustro.
- Och, mam nadzieję że odziedziczą twój nos.
Do momentu w którym zasnęliście rozmawialiście i śmialiście się. Nigdy byś nie pomyślała ze w jedną noc zaplanujesz swoje życie i że Zhou Mi obieca ci że dotrzyma słowa i że tak będzie. Był najlepszym mężczyzną na świecie, dla ciebie.

~ Ciasteczko