środa, 19 czerwca 2013

Sungkyu ~ Bądź...

 Taki krótki scenariusz który napisałam dla LinYong ^^ 





 Silne ramiona chłopaka pchnęły cię do tyłu ty samym przyduszając ac do ściany. Oparł się ręką zaraz obok twojej twarzy i przysunął bliżej spoglądając ci w oczy.
- Hej...Dlaczego nie wierzysz w to co czuje? - spytał niskim głosem.
- Sungkyu...Dlaczego mi to mówisz ?
- Bo nie czujesz tego...!
Sungkyu wziął twoją dłoń i położył u siebie na klatce piersiowej. Nie kłamał. Jego serce bilo jak oszalałe. Zabrałaś szybko ręce do siebie.
- Sungkyu...
Co mogłaś powiedzieć? Przeszedł cię dreszcz.
 Deszcz odbijał się od jego skórzanego płaszcza. wcześniej idealnie ułożone włosy ,teraz przemoczone.
Czułaś jak do oczu zbierają ci się łzy. Nie myślałaś o tym że jesteście cali przemoczeni, że jest zimno i że wszyscy tylko na was patrzą spod ciemnych parasolek.
Sungkyu przyciągnął cię do siebie i przytulił mocno. Odruchowo położyłaś dłonie na jego plecach.
- Wierzysz mi ? - spytał szeptem.
 Nic nie mówiłaś ,mocniej wtuliłaś się w niego. Poczułaś takie ciepło, jak nigdy wcześniej. Deszcz padał już coraz mniej.
Odsunęłaś się od Sungkyu i uśmiechnęłaś. Krople deszczu mieszały się ze łzami.
- Widzisz ? - spytałaś rozkładając ręce - Przestało padać?
- Myślę że nadal pada...W środku.
Sungkyu delikatnie ujął cię za policzki i palcami wytarł twoje łzy. Nie mogłaś patrzeć mu w oczy. Tak się o ciebie troszczył. Tak bardzo...
- Wierzysz ? -spytał ponownie.
- Powinnam ?
- Jeśli mnie kochasz...To uwierz. Nie płacz przy mnie, nie bądź smutna przy mnie...Przeze mnie. Bądź moją tajemnicą której nikomu nie zechcę wyjawić...Bądź aniołem a ja nie pozwolę aby ktoś obciął ci skrzydła...Bądź wszystkim a ja wszystkiego nie stracę a wtedy ja będę twoim...Na zawsze. Nawet jeśli teraz mnie odrzucisz.
Za każdym słowem Sungkyu wycierał coraz więcej twoich łez. Łez szczęścia. Jedyne co mogłaś to znowu się do niego przytulić.
- Nigdy cię nie odrzucę...Kocham cię ,Sungkyu - powiedziałaś głośno ,łamiącym się głosem.
Sungkyu odsunął się i ujął cię za podbródek. Zbliżył do siebie wasze usta aby złączyć je w spragnionym pocałunku. Wszystko to czego chciałaś znajdowało się tak blisko.


 Chcę być twoim aniołem,Sungkyu. Muszę zatrzymać cię swoimi skrzydłami...
~ Ciasteczko
Dodam jeszcze że wszystkie scenariusze na zamówienia są w trakcie 'przemyśleń' xD Zastanawiam się ciągle co mogłabym w nich napisać aby były odpowiednie dla was ^o^

Kyuhyun ~ Inna gra.




***

- Dzisiaj nie mam czasu - oznajmił Kyuhyun.
Patrzyłaś na niego i już wiedziałaś że czasu ma sporo.  Ktoś inny by się nabrał ale nie ty.
- Co takiego ważnego jest w Starcraft'cie ?
Kyuhyun otworzył szerzej oczy po czym skrzyżował ręce  przed sobą.
- Skąd wiesz że to Starcraft ?
- Nie ważne skąd wiem, ty mi powiedz co tam takiego  ciekawego jest?
- Wszystko.
- Kyuhyun...
Nie kończyłaś bo jego wzrok był zbyt przerażający.  Westchnęłaś i przestąpiłaś z nogi na nogę.
- Też chce w to zagrać - powiedziałaś zakładając ręce na  biodra.
- Ty chcesz ze mną grać w Starcraft?
Po tych słowach roześmiał się tak że przechodzący obok  was ludzie przyglądali się ze zdziwieniem.
- Nie śmiej się tylko mi pokaż tą grę !- chciałaś się jakoś  bardziej oburzyć ale to było ryzykowne w jego  towarzystwie.
- Przecież wiadomo że nie umiesz w to grać !
- Skąd wiesz?! Może boisz się przegranej...?
Twój uśmieszek na twarzy spowodował to że spoważniał.  Kaszlnął cicho.
- To chodź. Zobaczymy - oznajmił.
Poszliście do domu Kyuhyuna. Kiedy weszliście do  środka okazało się że jest sam. Od razu zabrał cię na górę  i przed wejściem do pokoju zostawił na korytarzu. Sam  tam wszedł i za jakieś 5 minut wyszedł. Poszedł po coś do  picia mówiąc że możesz już wejść.
 Musiałaś przyznać ale pokój a całkiem ładny. Przeszłaś  się dookoła. Co przyciągnęło twoją uwagę i wywołało  śmiech? Sterta ubrań i wszystkiego schowana między  szafą i ścianą.
Za chwilę przyszedł i napojem i szklankami. Włączył  komputer i zaprosił cię na krzesło obok siebie.
Najpierw wytłumaczył ci wszystko...Tak że nic nie  zrozumiałaś. Zaczął się denerwować że nie rozumiesz co  to znaczy 'melee'. Albo raczej nie możesz zapamiętać  wszystkiego na raz. Koniec końców włączył ci rozgrywkę  . Siedział obok i przyglądał się.
- No dalej, graj - powiedział.
- To mi powiedz co mam robić !
Westchnął i znowu zmusił się do tłumaczenia. Kazałaś  mu zacząć od praktyki nie od teorii.
Minęło trochę czasu a ty już grałaś. Tak ci się zdawało że  nawet dobrze.
- Zabij go tam ! - krzyczał - Uważaj !
Złapał myszkę na której trzymałaś dłoń a drugą ręką  przyciskać jakieś klawisze.
Kiedy w grze ogłoszono że zabiliście jednego gracza  odetchnął z ulgą i zabrał ręce. Odwrócił w twoją stronę i  zmarszczył brwi.
- Na co czekasz ,graj - powiedział.
- T-tak, już - nieco speszona odwróciłaś się w stronę  monitora i kontynuowałaś grę.
Kyuhyun przymknął powieki podejrzliwie.
- Co to za rumieńce?
Wzdrygnęłaś się i skarciłaś go spojrzeniem.
- O co ci chodzi...Na prawdę...
- Uważaj ! - krzyknął i znowu kliknął coś na klawiaturze.
Tym razem nie zabrał rąk tylko z uwagą ci się przyglądał.  A ty jemu.
Niespodziewanie zaczynał się zbliżać do twoich ust.  Jedyne co mogłaś zrobić to zamknąć oczy. Kiedy poczułaś  jak Kyuhyun całuje cię delikatnie zastanawiałaś się jak  udało ci się odciągnąć go od gry.
Wtedy z głośników poleciał komunikat o tym że ktoś  zabił was w rozgrywce. Kyuhyun oderwał się .
- Cooo ?! - zbulwersował się - To mi zniszczy rangę !
Spojrzał złowrogo na ciebie i to już zaczynało się robić  coraz straszniejsze.
- Wybacz to moja wina - powiedziałaś zabierając ręce do  siebie.
Za chwile jednak uśmiechnął się. Szok. Niespodziewanie  znowu cię pocałował.
- Potem się tym zajmę - odparł cicho patrząc ci głęboko w oczy- Teraz zagramy w coś innego...


~ Ciasteczko

Z tego co pamiętam to ktoś kiedyś zamawiał scenariusz z Evil Maknae ale nie podpisał się. Mam nadzieję jednak że podoba się ^o^

wtorek, 18 czerwca 2013

Donghae ~ Naprawdę?

 Scenariusz dla Pandicornio ^-^



***


- Rozumiem...Naprawdę ?...Też cię kocham - twój głos był  przytłumiony a jedyne co chciałaś zrobić to rozłączyć się  prędko.
Rzuciłaś telefon na łóżko i usiadłaś przy biurku. Internet  był pełny takich zdjęć... Ułamki sekundy fotografowane  przez reporterów. A Donghae na tych zdjęciach wyszedł  tak dobrze...Uśmiechał się szeroko i obejmował ją jednym  ramieniem...
Dobrze wiedziałaś że ta gwiazdeczka to tylko  przyjaciółka ale pomimo to...Z tobą nie wychodził tak po  prostu i nikt nie robił wam pełnej 'sesji zdjęciowej'. A  kiedy był obok nie cieszył się aż tak...To było pewne.


 Ekran wyciszonego telefonu świecił się a urządzenie  przesuwało się po podłodze dzięki zainstalowanym  wibracjom.
 Ten dźwięk rozchodził się po całej łazience. A ty  siedziałaś pod prysznicem i patrzyłaś się w jeden punkt.  Woda spływała po tobie, była już bardzo chłodna. Lecz o  wiele zimniej było w twoim sercu.
 To już któraś noc z kolei kiedy Donghae oznajmiał że  wraca później, bo trenuje z innymi. Od kiedy 'inni' to  jedna osoba ,ta gwiazdka ?

 Najlepsza przyjaciółka tak? A co ze mną?!

 Tak dawno spędziliście cały dzień razem. Kiedy on  przychodził do domu zmęczony kładł się spać.
 Zakręciłaś wodę i wyszłaś spod prysznica. Ubrałaś się i  podniosłaś telefon.
 7 nieodebranych połączeń - Donghae. Nagle? Interesuje  go to co robisz kiedy wcześniej ciągle go nie było?
 Znowu dzwoni. Wcisnęłaś zieloną słuchawkę i  przyłożyłaś urządzenie do ucha.
- _______ ? Dlaczego nie odbierasz? - Donghae spytał ze  zmartwieniem w głosie .
- Byłam za...
Sekunda. Może dwie sekundy. Nie wiedziałaś jak to  mogło się stać. Biorąc suszarkę do włosów musiałaś wejść  w okrą plamę na podłodze. Poślizgnęłaś się i poleciałaś w  tył. Telefon wypadł i poleciał dalej niż sięgałaś.
 Boleśnie upadłaś na plecy i uderzyłaś głową w kant  szafki. To było na tyle bolesne że zaczęło kręcić ci się w  głowie a z oczu poleciały ci łzy. Ciemność nad tobą. Nie udało ci się sięgnąć po telefon z którego słyszałaś tylko puste " Halo ? _______ ? Halo ?!".
- Donghae...! - chciałaś zawołać głośniej ale już nie  mogłaś.

 Jasne światło wiszącej nad tobą lampy nie pozwalało ci  na otworzenie oczu. Odwróciłaś głowę na bok czując  przeszywający ból i dopiero zobaczyłaś co jest przed tobą.  Czyjaś postać, na razie źle widoczna...
- _______ ! - ten głos dotarł do ciebie po jakimś czasie.
- Co się stało? - spytałaś.
- Nie mów nic, odpoczywaj - powiedział i pogłaskał cię  po włosach - Upadłaś w łazience i od razu przyjechałem  jak słyszałem że dzieje się coś złego. Bałem się.
 Donghae wyglądał na roztrzęsionego. Trzymał twoją  dłoń. W tej chwili przypomniałaś sobie całą sytuację przez  którą tak ostatnio cierpisz. Odwróciłaś się od niego na  drugi bok.
- Co się stało? - spytał.
- Jestem ciekawa...Jak udało ci się zostawić twoją  przyjaciółkę żeby tu przyjechać ?
Usłyszałaś tylko głębokie westchnięcie. Poczułaś jak siada  na brzegu łóżka.
- Nie bądź zazdrosna. Ona jest jak siostra.
- Ano...Tak. To usprawiedliwia cię od tego że tyle razy  zostawałam sama...A ty wracałeś z kolacji. I tak świetnie  się bawiliście. Donghae ja już nie pamiętam jak ty  wyglądasz...
- Dlaczego czepiasz się o to że mam przyjaciółkę. Ja nie  zabraniam ci mieć przyjaciela.
- Mam przyjaciół ale nie zaniedbuje ciebie...Ale ty to  robisz. Ja wcale nie wymyślam...Jestem zazdrosna,  myślisz ze nie? Nie ma cię w domu a jak przychodzisz to  jesteś szczęśliwy, za chwilę zajmujesz się czymś innym a  ja siedzę sama...
- Tak to odbierasz?
- Tak jest.
- Nie mów tak !
- To prawda ! - oparłaś się łokciami i usiadłaś - Nie jesteś  mój.
Na te słowa Donghae spuścił wzrok. Wstał a po chwili  uklęknął przy łóżku kładąc ręce na jego brzegu.
- Przepraszam...Nie chciałem żeby tak wyszło. Może  faktycznie nie poświęcam ci dużo czasu...
- Ja nie mówię o masie czasu...Ja chcę chociaż  troszeczkę...Więcej niż nic.
- Tak cię przepraszam...Masz racje ,zainteresowałem się  dopiero wtedy kiedy coś mogło ci się stać...Nie było mnie  wcześniej. Ale teraz będę. Obiecuję.



~ Ciasteczko

sobota, 15 czerwca 2013

Heechul ~ Bądźcie troszkę ciszej.




 Scenariusz dla Madzi ^_^

***


 Nie mogłem spać. Miałem wrażenie że coś chodzi po  domu. Wyszedłem z pokoju i cicho zszedłem na dół.  Zajrzałem do korytarza.
Cóż za niemądra dziewczyna...

 Oparłem się o futrynę i skrzyżowałem ręce. Właśnie  zakładałaś buty myśląc ze nikt cię nie widzi. Nie ładnie  tak uciekać po nocach.
- Hej - powiedziałem.
 Na mój widok prawie umarłaś ze strachu. Niemalże  przewróciłaś się w tych wysokich butach.
 Nie cierpię jak dziewczyny chodzą w takich krótkich  bluzkach! Ale pomijając to...
- Gdzie się wybierasz ?- spytałem .
- Yy... Do koleżanki na noc.
- Nie za zimno ci będzie tak spać ?
- Mam u niej ubraniaaa...
- To po co ci teraz tak się stroić na noc.
- Dlaczego się czepiasz...Jak zawsze.
- Nie czepiam się. Pytam.
- Czepiasz właśnie.
- I co się kłócisz !
Zdenerwowałem się i podszedłem bliżej . Oparłem się  ręką o drzwi.
- Nie ma wychodzenia o tej porze - odparłem szorstko.
- Dlaczego zabraniasz i wyjść ?!
Tupnęłaś nogą i pokręciłaś głową. Tak urocze ale i tak  nigdzie cie nie wypuściłem.
- Zaraz wszystkich obudzimy...Idziesz na górę.
- Nie zachowuj się tak, przecież jestem dorosła.
- Ale nie odpowiedzialna...I nie ubierasz się jak trzeba.
 Może i trochę się czepiałem ale na serio nie lubię takich  bluzek. Za często już cię w takich widziałem. Kiedy  zauważyłem twój 'bunt' złapałem cię za nadgarstek i  zacząłem ciągnąć za sobą na górę. Opierałaś się ale nie  odważyłaś krzyknąć bo chyba bym cię zabił za zbudzenie  kogoś innego. Wystarczy że mnie już zbudziłaś.
Wpakowaliśmy się do twojego pokoju a ja zamknąłem  cicho drzwi.
- Ja chce wyjść z domu, no ! - oburzyłaś się.
- Jakbyś mnie nie zbudziła to byś wyszłaaa.
 Dobra ten bunt był uroczy. Coś mi mówiło że to iż  jesteśmy tu sami trzeba jakoś wykorzystać. Zostawiłem  drzwi w spokoju i zjawiłem się na przeciwko ciebie. Na  twojej twarzy pojawiło się zdziwienie. Nawet przy tak  słabym świetle mogłem zobaczyć te rumieńce na twarzy.
- Tak na prawdę...- wziąłem twoją dłoń i bawiłem się  twoimi palcami - Wolałbym żebyś została tu ze mną...
- O czym ty mówisz ?- twój głos był niepewny.
 Wolałem nie tłumaczyć dalej. Wplotłem palce między  twoje włosy i przysunąłem się do twoich ust. Kiedy  poczułem że odwzajemniasz mój pocałunek wiedziałem że  przyszła pora na kolejny krok. Może i narzekałem na tak  krótką bluzkę lecz teraz było to korzystne. Z łatwością  włożyłem pod nią ręce i gładziłem twoje plecy. Oddechy  stały się coraz szybsze a ja chciałem coraz więcej...
 Cała akcja którą ci fundowałem przeniosła się na  materac. Nie patrzyłem na to czy ci się podoba to co  robię...Wcześniej zdenerwowałaś mnie tak że teraz  musiałem się odstresować.
- Heechul...- powiedziałaś to tak jak wcześniej, z  oburzeniem.
- ________ ... Po prostu nic nie rób okej ?
- Tak się nie da.
- Ależ owszem da się.
- Nie cierpię kiedy się denerwujesz.
- A ja nie cierpię kiedy ty mnie denerwujesz.
 Abyś już więcej nic nie mówiła szybko zacząłem cie  całować. Czułem jak wbijasz mi paznokcie w plecy lecz  nadal przez koszulkę. Szybko się jej pozbyłem.
 Nie wiem na ile się zatraciliśmy ale wiem  jedno...Przerwało nam pukanie drzwi i głos Siwona.


" Bądźcie troszkę ciszej ".

~Ciastko

Przyznam się szczerze ale nie znam dobrze Heechula (właściwie to wcale prawie xD ) ale zawsze mi się wydawało że on jest taki...Taki co się łatwo denerwuje, czytałam o nim ciekawostki nawet żeby się 'wczuć' xD Ma nadzieję że scenariusz się podoba ^^

Changjo ~ Wyjątkowy.




 Scenariusz na zamówienie Hyunnie <3


 ***


Siedziałaś na kanapie i się nudziłaś. Chłopców nie  było w domu, byli na treningu. Ostatnio bardzo często  zostawałaś sama.

Może by tak zrobić im niespodziankę...

 Wparowałaś do kuchni i otworzyłaś podwójne drzwi  od lodówki. Tyle jedzenia...Tyle wystarczyło aby  przyrządzić mały posiłek.
 Zaczęłaś używać swoich umiejętności kucharskich.  Wydawało ci się że jedzenie będzie pyszne. Ładnie  zapakowałaś je do pudełeczka i wstawiłaś do lodówki.  Wcześniej przykleiłaś karteczkę z napisem "Dla  Changjo".
Kiedy chłopcy wrócili z treningu część poszła od razu  spać ,część pod prysznic a Changjo tak jak  przypuszczałaś sięgnie do lodówki po coś zimnego do  picia. Schowałaś się za rogiem kuchni i wyczekiwałaś  jego reakcji. Changjo wyjął pudełko i lekko uśmiechnął  się. Postawił je na blacie i usiadł przy barku. Odłożył  karteczkę na bok i otworzył je.
 Kiedy robiłaś to danie dla niego, miało być tylko dla  niego. Dowód wdzięczności za to że poświęca ci czas  nawet kiedy jest zmęczony, że czasami wychodzicie  razem na miasto, że jest przy tobie taki spokojny i  naturalny.
 Changjo wziął pałeczki i skosztował tego dania.  Mogłaś się spodziewać że nie dowiesz się czy mu  smakuje czy nie, zazwyczaj był zbyt opanowany.
 Do kuchni wpadł Ricky oraz Niel. Kiedy zobaczyli  jedzenie od razu chcieli go spróbować.
- Skąd to masz ? - pytał Niel.
- Dostałem w prezencie.
- Tak ? Od kogo ?
- Od _______ .
- To nie fair, nam nic nie zrobiła...
- Bo takie coś robi się dla kogoś wyjątkowego -  oznajmił Ricky.
Stałaś za ścianą i nasłuchiwałaś. Wychyliłaś się znowu  żeby zobaczyć co robią. Ricky i Niel wzięli pałeczki i  również spróbowali twojego dania. To co zobaczyłaś  zdziwiło cię i zasmuciło.
- To jest straszne, jak ty możesz to jeść ! - oznajmił Niel.
Changjo nic nie mówił tylko jadł dalej. Ricky i Niel  udali się w stronę drugiego wyjścia z kuchni za którym  stałaś ty. Zdziwili się kiedy cię zobaczyli.
- Co tu robisz? - spytał Ricky niezręcznie.
- N-nic, dopiero przyszłam - skłamałaś.
Spuściłaś głowę i weszłaś do kuchni mijając ich.  Changjo śledził wzrokiem twoje poczynania. Usiadłaś  obok niego na krześle i zabrałaś mu pudełko. Wraz z  pozostałą zawartością wyrzuciłaś je do kosza.
- Co się stało? - spytał zaskoczony.
- Przecież już wiem że to nie dobre...
Changjo westchnął. Uśmiechnął się w twoją stronę.
- Mi smakowało - oznajmił.
- Na pewno nie, widziałam reakcję chłopaków.  Musiało być okropne. Wybacz.
- Nie było najlepsze...Ale robione z sercem. Tak czułem.   Myślę że kiedy ktoś coś dla nas robi z sercem nie można  tego krytykować...
- T-tak ale przecież nikt nie chce żebyś przez to trafił  do szpitala...
- Bez przesady , _______ . Jedyne co było złe to za dużo  przyprawy. Starałaś się a ja to doceniam.Właściwie  to...Razem możemy coś ugotować.
- M-my?
- Oczywiście. Razem raźniej.
 Zabraliście się za ugotowanie spaghetti. Changjo był  na prawdę świetnym przyjacielem, byłaś taka  szczęśliwa ze pomimo tego iż twoje danie było  niejadalne on chciał je zjeść.
 Gotowanie zajęło wam dużo czasu wiec wyszło na to  że to kolacja. Wszyscy zasiedli przy stole i zaczęli jeść.  Smakowało im.
 Kiedy nastała późniejsza pora wyszłaś na balkon. Od  południa myślisz tylko o Changjo. Gdyby on tylko  wiedział co do niego czujesz.
- Można ?
Obok ciebie stał Changjo. Z  uśmiechem oparł się o barierkę. Pokiwałaś głowa a na  twojej twarzy mimowolnie pojawiły się rumieńce.
- Chciałem cię o coś spytać - zaczął - Z jakiej okazji  właściwie był ten prezent?
- Em...Na prawdę to dlatego że jestem ci wdzięczna.
- A co takiego zrobiłem ?
- Wystarczy i to że jesteś obok.
Changjo najpierw był lekko zdziwiony. Jednak za  chwilę na jego twarzy pojawił się uśmiech. Przysunął  się bliżej.
- To się już nigdy nie zmieni - szepnął.
Złapał cię delikatnie za ramiona i przysunął do siebie.  Przymykając powieki złożył pocałunek na twoim czole.  Wtedy zza drzwi dało się słyszeć głośne oklaski. To  chłopcy. Zaczęliście się śmiać a oni skandowali :
- Kiss ! Kiss ! Kiss !
Changjo bez uprzedzenia pocałował cię prosto w usta.  Jedyne co słyszałaś to głośne brawa i krzyki. To był  jeden z najszczęśliwszych momentów w twoim życiu.


***
~ Ciastko

czwartek, 13 czerwca 2013

Junsu ~ Dwa słowa.





Scenariusz na zamówienie Sopuraise Kim <3


 ______ , jesteś taka piękna. Jesteś jak cud. Ale nie wiem  dlaczego boje ci się to powiedzieć. Za każdym razem  kiedy chce to zrobić, spojrzeć ci w oczy wszystko staje  się trudniejsze. Czy to znaczy ze aż tak cię kocham ?
- Junsuuu, nad czym tak myślisz ?
 Twój głos wybudził mnie. Pokręciłem głową i  usiadłem prosto. Wszystko sprzyjało temu żebym ci  powiedział co do ciebie czuje...Nie mogłem.
- Tak tylko myślałem - chciałem się wykręcić - Zamawiamy  coś ?
- Od paru minut cię o to proszę a ty nie słyszysz.
- Tak? Przepraszam, wybacz.
 Serio aż tak odpłynąłem ? Gdyby chociaż wiedziała o  kim tak myślę. Dzień ,noc, 25 godzin na dobę, 8 dni w  tygodniu.
 Kiedy kelner przyniósł nam zamówienie zabrałem się  do jedzenia. Spojrzałem w stronę ______ . Patrzyła na  mnie i nie wydawało mi się że była zadowolona.
- Coś się stało? - spytałem.
- Jesteś jakiś nieobecny.
- Wydaje ci się.
- Nie prawda. Wolałabym to spotkanie przełożyć. Nie  chce ci tego mówić ale nie bawię się dobrze...
- Przepraszam, naprawdę chciałem się dzisiaj spotkać.  Poprawie się, pójdziemy gdzieś....!
- Junsu, powiedz mi co cię dręczy.
- N-nie mogę. Wybacz.
Wstałaś i nic nie mówiąc udałaś się do wyjścia, a ja za  tobą.
- ________ !
 Wyszłaś na zewnątrz. Wszystko musiałem zepsuć jak  zwykle. Nigdy się tak nie bałem czegoś powiedzieć.
- Nie odchodź - powiedziałem idąc szybkim krokiem  przed tobą.
- Przecież jeszcze się zobaczymy - uśmiechnęłaś się  kiedy zatrzymaliśmy się przy przejściu.
Zapaliło się zielone światło. Westchnąłem głęboko.  Poklepałaś mnie po ramieniu i zaczęłaś iść. 

I w tym momencie zrozumiałe że kłamiesz. Chciałem żeby tak nie było lecz...
Ostatni krok był niewłaściwy. A ja już nic nie mogłem  zrobić. Pisk opon zmusił mnie do reakcji.
- __________ !
 Było za późno. Samochód nie zatrzymał się na czas a  ty nie zdążyłaś uciec. Najgorsze co w życiu widziałem,  właśnie teraz. Podbiegłe do ciebie i padłem na kolana.  Nie reagowałaś na to że cię wołam, na nic nie  reagowałaś. Ręce mi się trzęsły kiedy wybierałem  numer na pogotowie. Za mną krzyczał kierowca, był  zdenerwowany na ciebie. Jeszcze chwila i mógłbym go  pobić ale nie miałem zamiaru cię opuszczać.
Złapałem twoją dłoń i sprawdzałem czy oddychasz.
- _______ ! Kocham cię nie zostawiaj mnie !
Pierwszy raz udało mi się wypowiedzieć te tak trudne  słowa. Gdybym tylko zrobił to wcześniej ,teraz  dławiłem się własnymi łzami...

- Junsu...Junsu !
Wzdrygnąłem się. Uderzyłem się nogą w stół i usiadłem  prosto. Rozejrzałem się dookoła. To restauracja...Ta  sama z której przed chwilą wybiegliśmy. A przede mną  ty... Taka piękna. Nawet jeśli byłaś na mnie mocno zła.
Uśmiechnąłem się co wywołało zdziwienie na twojej  twarzy.
- Jestem taka nudna że musiałeś zasnąć ?- spytałaś  zdenerwowana.
Jedyne co zrobiłem to wstałem by cię do siebie przytulić.  W pośpiechu zrzuciłem szklankę wody na podłogę co  sprawiło że wstałaś i wtedy wpadłaś w moje ramiona.  Krzesło przewróciło się a wszyscy obecni w restauracji  zaczęli się na nas patrzeć.
- Kocham cię _______ . Przepraszam że aż tak cię  kocham.
 Tak trudne słowa z łatwością mogłem wypowiedzieć  mając cię tak blisko. Tego potrzebowałem. Obejmować  cały swój świat rękoma.
- Junsu...- twój cichy głos sprawił że odsunąłem się  lekko.
- Kocham cię - powtórzyłem z uśmiechem.
Widziałem jak łzy napływają ci do oczu. Szybko  złączyłem nasze usta w ciepłym pocałunku. Dopiero  wtedy poczułem twoje dłonie na swoim ciele.
Kiedy zauważyliśmy że wszyscy na około klaszczą w  dłonie z uśmiechem sami zaczęliśmy się śmiać.
 Naprawdę...Nie myślałem że dwa słowa zmienią moje  życie. Nigdy już nie zawaham ci się ich  powiedzieć...Nigdy.



~Ciastko

środa, 12 czerwca 2013

Kris ~ Diamond.





 Scenariusz na zamówienie Aiden ~

***
 
- Albo zaczniesz gadać albo przestrzelę ci tą śliczną twarzyczkę !
Zmarszczyłaś brwi i zacisnęłaś mocniej usta. Koleś z bronią w ręku stał centralnie przed tobą. Co mogłaś zrobić?  Nic. Z nogami i rękoma przywiązanymi do krzesła mogłaś tylko oddychać i mówić. Ale tego drugiego za żadne skarby  nie zrobisz. Nigdy w życiu nie wydasz swojego przyjaciela. Nie po to tyle się męczyliście żeby to stracić.
- Gadaj ! - koleś wziął rozmach ręką i uderzył otwartą dłonią boleśnie w twarz - Gdzie jest Wu Yi Fan?
Plunęłaś krwią na jego buty. Zaczęła cię ogarniać złość na samą siebie i na wszystko dookoła. Zero strachu .
- Nie znam nikogo takiego - spojrzałaś na niego spod potarganych włosów i przejechałaś językiem po dolnej wardze  - Nic wam nie powiem bo nie znam żadnego Wu Yi Fana.
- Kłamiesz idiotko...Wiem że kłamiesz. Jak nie zaczniesz gadać to cię zastrzelę.
- Tyle o ty mówisz ale nie przejdziesz do czynów? Nic nie powiem.
Usłyszałaś już tylko dźwięk przeładowanego magazynku. Zamknęłaś mocno oczy i odwróciłaś głowę w bok. Coś  zimnego dotykało twojego czoła. Krople potu zaczęły spływać ci po skroniach.

Nie wydam cię Kris...Nigdy...


 Jeden oddech, jedna chwila. Tyle było potrzeba żeby pożegnać się z życiem. Jednak nie tym razem...
Kris stał przy wejściu. Obok niego leżało dwóch pobitych mężczyzn którzy zwijali się z bólu. Yi Fan podszedł bliżej  uniósł czarną teczkę do góry.
 Wejście z klasą. Szkła przyciemnianych okularów odbijały światło lampki która bezczynnie wisiała na suficie.  Skórzana teczka przyciągnęła uwagę mężczyzny który sekundę temu chciał cię zabić.
- Puścisz dziewczynę, wtedy dam ci to czego chcesz - oznajmił Kris z powagą w głosie - Nie zgadzam się na inne  wyjścia. Jeśli to ci się nie podoba obiecuje ci że ktoś dzisiaj zginie.
- Cóż ja widzę... Tyle czasu się ukrywasz.
- Przestań to przedłużać. Wypuść ją.
- O nie ,nie. Dasz mi teczkę a ja ją wypuszczę.
- Nie. O tym zapomnij. Najpierw ______ .
- Serio myślisz że jestem głupi ?
Wtedy Kris otworzył teczkę w której był wielki błyszczący diament. Na prawdę chciał oddać to za co mogliście iść  razem do więzienia ? Coś co mogło uratować życie waszego przyjaciela ?
- Nie oddawaj mu tego ! - krzyknęłaś i chciałaś uwolnić ręce lecz na marne.
Koleś złapał cię za włosy i szarpnął .Przyłożył ci lufę do skroni.
- Najpierw teczka.
- Najpierw dziewczyna - poprawił go Kris - Szybciej bo tracę tylko czas.
- Na prawdę ? Dobra, jeśli ci się śpieszy Yi Fanie...
Wtedy mężczyzna rozwiązał ci ręce i nogi. Zerwałaś się szybko z krzesła i podbiegłaś do...do...
Ból przeszywający ci całe ramie i kark. Ogromny ból jakiego nigdy jeszcze nie czułaś. Padłaś w ramiona Yi Fana i  chciałaś to wytrzymać. Teczka upadła na podłogę wraz z diamentem ,który rozpadł się na części.
 Mężczyzna z przerażeniem patrzył na cenny diament. Kris trzymał cię i wykrzykiwał twoje imię. Jednak nic już nie  słyszałaś albo raczej nie słuchałaś. Nie mogłaś normalnie oddychać.
- ________ !
Kris położył cię na ziemię i dyskretnie wyciągnął z kieszeni broń. Wycelował ją w stronę mężczyzny i bez  uprzedzenia nacisnął spust. Koleś padł ,zmarł od razu od kulki prosto w serce. Yi Fan odwrócił się i zastrzelił  dwóch pozostałych. Padł na kolana obok ciebie i zabrał ci włosy z czoła.
- Wszystko będzie dobrze, spójrz na mnie - mówił z przejęciem.
Uśmiechnęłaś się. Odwróciłaś głowę w bok. Kawałeczki diamentów mieniły się w świetle.
- Na prawdę poświęciłeś to dla mnie ?
- Dobrze wiesz że dla ciebie poświęciłbym życie , _______.
Łza poleciała ci z oka. Każde jego słowo zmniejszało uczucie bólu. Każdy jego dotyk.
Kris zdjął płaszcz i koszulę pozostając w samym podkoszulku. Koszulą starał się zatamować krwawienie z twojego ramienia. Okrył cię płaszczem i wziął  na ręce.
- Przepraszam za to...- powiedział kiedy wyszedł przed budynek - Nie powinienem cię w to wciągać.
Na twojej twarzy pojawił się uśmiech. Na przemian z oczu leciały ci drobne łzy które mieszały się z krwią.
Kris posadził cię w samochodzie na siedzeniu pasażera. Wsiadł i odjechał szybko. Całą drogę widziałaś ja zerka w  twoją stronę i wyciera ręką policzki. Płakał. A ty razem z nim, lecz ze szczęścia.

Wiedziałam że mnie uratujesz...




~ Ciastko

Mam nadzieję ,że scenariusz się spodoba. Całą noc myślałam nad tym co napisać ,na początku nie miałam pomysłu ale coś mi w końcu wyszło. Za ewentualne błędy przepraszam ^^

Scenariusz z Baro powierzam w ręce LinYong , tak samo scenariusz z Key'em dla Hallyu :)